NBP Historia kusu walut

Czytasz wypowiedzi znalezione dla hasła: NBP Historia kusu walut





Temat: zakupy przez PayPal a podatek
Witam.

Spotkałem się z pewnym problemem przy płatnościach przez PayPal.

Posiadam konto w mBanku i eKartę.

Załóżmy, że kupuję usługę przez PayPal za kwotę 20 euro.

PayPal przelicza mi tą kwotę na złotówki i wychodzi mi 78zł.

Zatwierdzam zapłatę i owa kwota zostaje pobrana z mojego konta.
Kilka dni później pojawia się w historii konta transakcja opiewająca na kwotę kilka zł wyższą niż ta, którą zapłaciłem (załóżmy 81zł). Wynika to z przeliczania waluty przez bank z euro na dolary i potem na złotówki wg ich aktualnego kursu walut.

Tu pojawia się kilka problemów, mianowicie:

1) jak obliczyć vat, który mam do zapłacenia (ustawa o PTU mówi że WNT [o WNU się nie doczytałem] że podstawą obliczania należnego podatku vat jest całkowita kwota, którą zapłaciłem razem z podatkami itp., co jednak jest w takim wypadku nieopłacalne)
2) jak obliczyć podatek dochodowy (wg ustawy kwoty w walutach obcych mam przeliczać na złotówki wg kursu walut NBP w dniu transakcji, co jednaj jest kwotą o wiele niższą niż faktycznie zapłaciłem)

Proszę o odpowiedź.

pozdrawiam





Temat: Kursy walut i karty

.


I jeszcze jedna uwaga: sredni kurs NBP jest przydatny do szacowania kursu
sprzedazy, bo jego historia jest latwo dostepna i nie trzeba sie wgryzac w
dlugie tabele poszczegolnych bankow. A takze procenty liczone jak wyzej
daja
wyobrazenie, czy kursy banku sa korzystne czy tez nie.


Ladnie wszytsko podsumowales caly ten watek.
Zastanawia mnie tylko jedno, chyba ze cos przeoczylem w lawinie postow.

Duzo miejsca poswieciliscie na przeliczenia kursow z transakcji w stosunku
do kursow NBP, a nigdzie nie odniesliscie sie do rzeczywistej alternatywy
czyli kupienia pieniadza (kanto, bank) zamiast platnosci karta (kurs dewiz -
przewaznie).
IMHO powinna to byc podstawa do jakichkolwiek rozwazan i porownan.

Poza tym zwracam uwage na fakt, ze obecnie kurs sredni NBP jest ustalany
okolo godz. 11.00.
A do czasu zamnkiecia rynku duzo sie jeszcze moze zmienic (jak ktos
zauwazyl, ze tabele kursowe zmianialy sie co 2 godz.). Przy ostatnich
zawirowaniach na rynku dochodzi jeszcze do tego efekt rozciagania widelek,
miedzy kursem kupno/sprzedaz. Istotne wydaje sie, zeby ustalic tylko czy
dany bank ma stale procedury przeliczania transkacji karcianych. Tzn. czy
zawsze w ten sam sposob dokonuje przeliczenia.
Podejrzewam, ze robi to na koniec dnia po kursie z tabeli zamkniecia dnia,
ale byc moze robia to na biezaco.

Nie podejrzewam natomiast bankow, o swiadomie manipulacje kursami walut przy
skiegowaniu transakcji karcianych. Mimo wszystko jak nam przeliczaja po
kursie sprzedazy, to od kogos musza kupic.

Pozdrawiam

Karol







Temat: Ustalanie kursów walutowych przez banki + spread CHF Multibank





Witam serdecznie,

Czy ktoś się orientuje w jaki sposób banki ustalają swoje kursy walutowe?

ostatnio do Multibanku. Odpisali, że oni sami ustalają sobie kurs średni
po
ich kursie kupna i sprzedaży. A gdzie oni kupują tą walutę? Czy chodziło o
forex?

Cała historia zaczęła się od tego, że chciałem sobie sprawdzić jaki spread
stosuje Multibank. Rozsądne wydawało mi się wyjście od średniego kursu NBP
jako wyznacznika. Jeśli nie wprowadzono mnie w błąd, to kurs średni NBP
nijak
się ma do kursów ustalanych przez banki.

finder24


spread multibanku (roznica kupno - sprzedaz) chyba nie ma zwiazku ze średnim
NBP.
Nie wiem jakich obliczen spreadu używasz, ale na moje oko tam nie ma gdzie
wsadzić takiego parametru jak kurs średni NBP.

spłacasz po
średnim NPB to banki mogą ustalać dowolnie sobie i to robią.
Swego czasu ( pare lat temu) obserwowałem kursy podawane przez PEKOSA i
byłem
wielce zdziwiony skąd piki 28 każdego miesiąca..., po czym życzliwie mi
kolega wyjaśnił kiedy spłaca kredyt.
george





Temat: Ustalanie kursów walutowych przez banki + spread CHF Multibank
Witam serdecznie,

Czy ktoś się orientuje w jaki sposób banki ustalają swoje kursy walutowe?

ostatnio do Multibanku. Odpisali, że oni sami ustalają sobie kurs średni po
ich kursie kupna i sprzedaży. A gdzie oni kupują tą walutę? Czy chodziło o forex?

Cała historia zaczęła się od tego, że chciałem sobie sprawdzić jaki spread
stosuje Multibank. Rozsądne wydawało mi się wyjście od średniego kursu NBP
jako wyznacznika. Jeśli nie wprowadzono mnie w błąd, to kurs średni NBP nijak
się ma do kursów ustalanych przez banki.

finder24





Temat: Google Adsense i przelewy na konto
Ja mam zwyczajne najzwyczajniejsze konto w mbanku w złotówkach.

Kurs wymiany 3,095 : 1 po takim kursie mi wymienili (jest to podane w panelu adsense "historia płatności")

oni piszą że wysłali 26 maja, doszło 29 maja

Tu jest tabela archwialna NBP z dnia 26 maj
http://www.money.pl/pieniadze/nbp/srednie/archiwum/kursy,walut,nbp,20060526.html
Jeżeli nic nie pomieszałem, to bardzo ładny kurs znaleźli do wymiany ;D (bo z tego dnia kurs średni nbp 3.0642)




Temat: polityka pieniezna - o co kaman??
Hej
Nie wiem czy już przegladaliscie matrialy na egzamin z polityki pienieznej od pana dr Skopowskiego(?), ja już to zrobilam i jest nieciekawie. Niestety nie notowalam na wykladach jakie slajdy były po kolei omawiane i teraz nie pamietam czy wszystkie z nich omawialismy, a wydaje mi się ze nie i jest ich za duzo.

Z tego co sobie zapisalam podczas wykladow:

1) 24.11. (na slajdach od str. 1 do ....)
– Cele, strategie i mechanizmy transmisji w pp.
Kurs walutowy
Historia pieniadza

2) 8.12. (na slajdach od str. 58-70)
- Mechanizmy BC
- Mechanizmy transmisji impulsow pp
- Podstawy prawne i organizacyjne NBP
- Niezaleznosc BC na przykladzie NBP

3) 5.01. (na slajdach od str. 78-91)
- Instytucje z otoczenia bankow poza NBP
- Bankowy Fundusz Gwarancyjny
- Komisja Nadzoru Bankowego
- Komisja Nadzoru Finansowego
- Krajowa Izba rozliczeniowa

Wydaje mi się, ze materialy od str. 58-91 sa ok., ale materialow od str. 1 do 57 jest za duzo i chyba czesci w ogole nie omawialismy. Co Wy o tym sadzicie? Czy zapisywal ktos po kolei jakie slajdy omawialismy?

Pozdrowienia




Temat: Do NBP


po co sie denerwowac, eksporterzy zyskuja
ciekawe sa opinie o wplywi ewentualnego dluzszego oslabienia zlotowki na
rynek:
z jednej strony spotykam sie z komentarzami, ze to negatywne zjawisko i
wplynie na oslabienie rynku, bo inwestorzy zagraniczny beda sie obawiac
angazowania na rynku ze slbnaca waluta
z drugiej strony mozna stwierdzic, ze niski kurs zlotowki sprzyja
inwestycjom, bo oprocz zyskow kapitalowch mozna liczyc na odkupienie waluty
po odwroceniu negatywnego trendu zlotowki
ja sie sklaniam ku drugiej opinii, historia pokazuje, ze takie nerwowe
oslabienia zlotowki byly krotkotrwale


MSZ nie sa nerwowe - przedtem mielismy wystrzaly przypominajace szpilke.
Chcialbym przypomniec niedawna wypowiedz Hausnera ze beda bronic 4.35 na
euro razem z NBP.





Temat: Kryzys finansowy na świecie - dyskusja fanów F1
tusek powiedzial ze w obecnej sytuacji naszej gospodarki, biorac nawet pod uwage czynniki negatywne zwiazane z kryzysem globalnym, kryzys jako taki nam nie grozi
to nie jest centralne sterowanie, tylko racjonalna ocena tego jakie oddzialywanie na nasza gospodarke ma to co sie dzieje
czy jakby tusek powiedzial ze 3-latek nie przeciagnie wlasnymi silami jumbo jeta to tez byloby sterowanie rzeczywistoscia czy tylko stwierdzenie co jest racjonalnie mozliwe a co nie

moje ulubione stwierdzenie zwiazane z calym tym medialnym belkotem to bylo zarzucanie tuskowi ze zamiast walczyc z kryzysem polecial sobie gdzies
tyle ze w obecnej sytuacji rownie dobrze mozna miec do niego pretensje ze nie walczyl ze smokiem trzyglowym, bo jedno i drugie jest rownie realne w naszej rzeczywistosci

a ci ktorym sie wydaje ze to nagle dupniecie walut to taki dramat, to wezcie pod uwage ze efektywnie okazalo sie ze w wyniku jednego z najwiekszych a moze wrecz najwiekszego odplywu spekulacyjnego z naszego kraju w nowej histori kurs zlotowki wobec dolca spadl efektywnie z 2,4 na 2,75 czyli jakies 15%
i to bez absolutnie zadnej reakcji ze strony nbp (za co im chwala), broniac sie tylko czysta odpornoscia rynku
no jesli to jest miara kryzysu to naprawde mamy sie czego bac

po raz pierwszy w historii z punkty widzenia gospodarki to inni maja problemy a my mozemy byc stawiani za jeden z nielicznych pozytywnych przykladow i co?
i jajco, sami sobie sramy w gniazdo



Temat: Złoty pod ostrzałem...
Za euro płacono wczoraj po 4,69 zł, a za franka nawet po 3,15 zł - najwięcej w historii. - To gra spekulacyjna. Gdy inwestorzy ochłoną, złoty znowu zacznie się umacniać - uspokaja członek RPP prof. Dariusz Filar. Prezes NBP wykluczył interwencje w celu obrony kursu naszej waluty.
Tak fatalnej passy złoty nie miał od połowy lat 90. Zaledwie w pół roku frank podrożał prawie o 1,2 zł, euro o niemal 1,5 zł. Lżej jest eksporterom, którzy za swoje towary dostają więcej złotówek, za to włosy z głowy rwą wszyscy ci, którzy zaciągnęli kredyty walutowe.



Temat: trand na walucie


Witam

| Niedawno, gdy Euro bylo w granicach historycznych minimow
| do USD,  Soros nazwal to "okazja inwestycyjna dekady" I taka
| okazja faktycznie byla.
| :-)
| Czyzby teraz otworzyla sie szansa dla nas na identyczne zyski???

Marek, w temacie zlotowki Soros wpuszcza Cie w maliny : )
Ja bym go teraz nie sluchal. Moze za pol roku, ale nie teraz.


Wytlumaczci mi o co wam chodzi.
Kiedy niedawno Euro bylo w granicach historycznych minimow.
Przeciez to wierutne klamstwo.

Trend zlotowki jst rosnacy od lat i proby jego naruszenia, dokonywane
wielkimi srodkami, zawsze prowadzily do tego samego, ze trend rosnacy
sie obronil.

Wiem co pisze Soros, ae ja o tym pisalem rok wczesniej.
To z Teorii Nominalizmow wynika trend walutowy a nie z niczyjegos
chciejstwa.

I choby on tluk godzinami, ze jest odwrotnie, to i tak pozostanie
ze swoimi tezami samotny.

Na grupie nie da sie urabiac rynku, bo weszlo noe prawo konsumenckie
i jak ktos zaczyna urabiac rynek, a inny poniesie straty, to moze zostac
pociagniety do odpoweidzialnosci i zostac zobowiazany do odszkodowania.

Zatem skonczcie te balamutne dyskuty o tym czego nie ma, albo sie komus
zdawalo.
Wiedzy na temat walut nikt tutaj na grupie nie posiada, gdyz nigdy
takiej wiedzy nie ujawnil, a latwo to sprawdzic w archiwum.

Jedynie Teoria Nominalizmow wskazala stabilne trendy walutowe,
tak Euro dodolara, i zlotowki do euro i dolara, jak i calego koszyka
walut i palcem sie Wisly zawrocic nie da, bedzie to co z Teorii
Nominalizmow wynika,
bo jest to weyfikowalne i potwierdzane od lat.
Mozna przesledzic historie kursow walut przed wojna i po wojnie i zawsze
obowiazywaly relacje parytety , wynikajace z Teorii Nominalizmow.

Nawet gdyb y NBP dzisiaj, cala swoja moca chcial wychulic kurs zlotowki
w druga strone do 4,5 zl, to i tak wahadlo powroci do stanu rownowagi, a
ta rownowaga jest trend rosnacy zlotowki i przekraczanie kolejnych
poziomow do 3,5 zl, a potem do 3 zl/ za usd.

A te ciagly spory sa tak dziecinne , co i niepowazne.
No chyba, ze ktos chce widziec, czy pokazac to co niewidzialne.

Jacek





Temat: Czy płacimy podatki od FX?

Z całym szacunkiem, ale 95% albo nawet i więcej nie musi się tym martwić. Pozostali myślę, że w większości płacą, bo skoro z danej pracy uzyskujemy przychód to należy się z niego rozliczyć.


No tak, tylko z odpowiedzi na forum jaką uzyskałem dowiedziałem się, że musze zapłacic podatek nawet jak nic nie zarobię. Jak to możliwe?
Ano tak:
Chcę pobawic się na forexie, kupuję w kantorze specjalnie dolary po kusie xxzł, po roku na Oandzie zyskuję 20%, ale kurs USD spada o 20%. Wiem, błąd, bo nie zabezpieczyłem kursu, ale nic to, wypłacam od brokera USD i w kantorze zamieniam na PLN. Zysk z inwestycji w PLN 0%, zysk w USD 20%. I co podobno wg przepisów muszę zapłacic podatek i to nawet więcej niż od 20%, bo powinienem ponoc przeliczac zyski z USD na PLN z dnia zamykania pozycji, a na początku kurs był wyższy, więc w przeliczeniu zyski w USD mam nawet 25%. A naprawdę nie zyskałem NIC!
Czy ktos z was zapłaciłby w takim wypadku podatek? Przeciez to bandytyzm w biały dzień. Skoro mieszkamy w Polsce i waluta jest PLN, to i podatek powinien byc płacony od zysków w PLN.
No i jeszcze jak stosuję się Carry Trade to zyski z oprocentowania ma się codziennie, więc trzeba by przliczac kursy i zyski z 365 dni. Można sie pochlastac, zwłaszcza jak gra się niewielką sumą, dajmy na to 1500$, a broker nie udostępnia historii w jakimś sensownym arkuszu i musisz sam po roku wszystko wypełnic, wstawic kursy NBP itd.

Naprawdę wcale nie łatwo byc uczciwym wg przepisów prawa polskiego, bo uczciwośc tak po ludzku jest tu zachowana, a wg kuriozalnych przepisów nie.

W tym roku , wszedłem większą gotówką i by uniknąc podobnych "oszustw" podatkowych wpłaciłem na xtb, ale jak widzę jak zdzieraja na spreadach , a co najbardziej wkurzające wprost OKRADAJĄ na swapach to mi się serce kraje i poważnie myślę o Oandzie. Tylko niech mi ktoś wyjaśni, jak obliczac zyski z codziennego przyrostu swapów na Oandzie? I jak to potem wyjaśnic urzędasom, przecież oni w ogóle nie łapią co to forex.

Będę wdzięczny za procedure codziennego obliczania i przeliczania zysków z kont dolarowych, szczególnie w przypadku, gdy nie zamykasz pozycji, a masz codzieny zysk ze swapu. Czy swap dodawac w momencie zamknięcia pozycji i przeliczac na PLN, czy codziennie dodawac jako zysk i przeliczac na PLN po dziennych kursach NBP?



Temat: Citibank i rozliczanie transakcji kartowych
Hej,

Opiszę w skrócie moją historię:) W dniu 26 września zapłaciłem w USA
kartą kredytową Citibank kwotę 250 USD. Normalna terminalowa
transakcja (zapłata za hostel). Wróciłem do Polski i w dniu bodajże 2
października Citi rozliczył mi tę transakcję. Okazało się, że według
nich, 250 USD w dniu 2 października to 647,10 zł - co odpowiada, jak
łatwo wyliczyć, kursowi 2,5884 zł za dolara. Zdziwiłem się nieco,
ponieważ jak na tamten dzień jest to kurs wyjątkowo wysoki: w NBP
(średni kurs) było to 2,4470 zł, a w samym Citi kurs wahał się między
2,3839 zł (kupno) a 2,5061 zł (sprzedaż). Pofatygowałem się, aby
dowiedzieć się o kurs organizacji Visa z tego dnia. Wynosi on 2,4544
zł.

Zacząłem sprawę zgłębiać od lektury informacji Citi na temat

----------------
"Po otrzymaniu transakcji bank przelicza ją z waluty rozliczeniowej
(USD) na walutę, w której prowadzony jest rachunek karty (PLN). Do
rozliczenia transakcji bank stosuje kurs obowiązujący w części
detalicznej banku w chwili księgowania transakcji na rachunku karty.
Kurs ten jest ustalany o godz. 15:30 każdego dnia."
----------------

Okazało się więc, że Citibank codziennie ustala sobie swój własny kurs
wymiany USD/PLN transakcji kartowych, trzyma go w tajemnicy (nigdzie
na ich stronach go nie ma, można się o niego dowiedzieć wyłącznie
przez telefon), a przy tym wszystkim dba, żeby był on możliwie
maksymalnie niekorzystny dla klientów: łatwo zauważyć, że od kursu
średniego NBP i od kursu Visy różni się on o 13-14 gr na dolarze!
Innymi słowy: taniej byłoby mi iść na Dworzec Centralny w Warszawie,
wymienić PLN na USD po najbardziej złodziejskim tamtejszym kursie i
zapłacić za hostel gotówką... I śmią jeszcze trąbić, że transakcje
kartowe nie są objęte żadnymi prowizjami. Ależ skąd.

Czy ja jestem dziwny, że mnie to zdenerwowało? Ja rozumiem, że bank
musi zarabiać, ale czy to zarabianie nie powinno być po pierwsze nieco
bardziej jawne, a po drugie - nieco mniej rozbuchane? Będę wdzięczny
za Wasze uwagi. Czuję się oszukany i mocno zastanawiam się nad

Maciek Śnieżek





Temat: Dylemat Nordea czy Polbank? [Długie]


Paragraf 3 punkt 3 części ogólnej umowy umowy (COU) mówi, że marża ulega
zmniejszeniu po: "(...) udokumentowaniu przez kredytobiorcę uzupełnienia
wkładu własnego do minimalnej wymaganej przez bank wysokości (...)".
Czy powyższy paragraf nie sugeruje, że
dotyczy to kapitału?
Ano sugeruje...
Jeżeli tak nie jest, to proszę o potwierdzenie, że
dobrze zrozumiałem: Jeżeli wartość nieruchomości wzrośnie chociażby ze
względu na wykończenie mieszkania do takiego poziomu, że jego cena rynkowa
(rozumiem że określana przez jakiegoś rzeczoznawcę z banku) wzrośnie na
tyle, że kwota wziętego kredytu będzie stanowiła mniej niż 80% wartości
nieruchomości to mogę wystąpić o obniżenie zlikwidowanie ubezpieczenia
niskiego wkładu?


I to jest to czego ja oczkeuje od banku (niestety jestem na podobnym
etapie jak Ty, z tym ze juz po podpisaniu umowy)


Jak się do tego ma punkt 4 paragrafu 3 COU mówiacy, że marża ulega obniżeniu
w przypadku "kredytów denominowanych - gdy na ostatni dzień roboczy dwóch
kolejnych miesięcy, obciążenia kredytem nieruchomości, stanowiącej prawne
zabezpieczenie spłaty kredytu, ulegnie obniżeniu do poziomu nie
przekraczającego 80% wartości tej nieruchomości. Do przeliczeń aktualnego
salda kredytu na PLN, stosuje się średni kurs NBP dla danej waluty, aktualny
na dzień roboczy danego miesiąca"


Ten punkt wspiera moja wersje :)


Jeżeli rzeczywiście jest tak, jak piszesz to byłby to bardzo poważny
argument za kredytem w Nordei, ponieważ koszt zakupu tego mieszkania -
jeżeli oczywiście wybudują bez problemów - uważany jest za bardzo
atrakcyjny.


Niestety teoretyzuje na bazie historii zaslyszanych/przeczytanych,
ktorych autorzy bazujac na wzroscie wartosci mieszkania uzyskali
obnizenie oprocentowania (o ta wlasnie kare za niski wklad wlasny).
W praktyce bede mogl zweryfikowac dopiero w sierpniu, bo w czerwcu
odbior, a szacuje ze po wykonczeniu wartosc przekroczy ~140% kwoty
kredytu (tez atrakcyjnie kupilem :)

Pozdrawiam
Wwieslaw





Temat: Forex a podatki.....
OK. Poprawiłem obliczenia w arkuszu . W poprawionej wersji pozycje są przeliczane wg następujących zasad:
1. Pozycja zyskowna przeliczana jest po średnim kursie NBP dnia z dnia zamknięcia pozycji
2. Pozycja stratna po kursie NBP z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień zamknięcia pozycji.
3. W przypadku w którym NBP nie ogłasza kursu średniego (niedziela, święta) a my uzyskaliśmy przychód/stratę z zamkniętych pozycji kurs rozliczeniowy to kurs średni NBP z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień zamknięcia pozycji.
4. Zysk/strata z każdej pozycji jest zaokrąglana zgodnie z zasadą: 50gr i wyżej – w górę do pełnego złotego, reszta w dół do pełnego złotego.
Zanim jednak umieszczę go tutaj zadać muszę kilka pytań. W terminalu w zakładce "Historia zleceń" jest rubryka "Profit", co w niej jest wiadomo, ale chcę się upewnić czy wszyscy brokerzy MT4 rozliczają to w ten sam sposób. Chodzi tu o rozliczanie zarówno walut jak i surowców i innych. Przy okazji poprzedniego arkusza faflik podpowiadał mi gdzie dałem ciała, ponieważ gram na walutach i prowizja jest mi obca. I Teraz pytanie: Czy wartość w kolumnie profit (zysk/strata +- swap) to ostateczny wynik transakcji, czy też w przypadku pobierania prowizji przez brokera, od wartości profit trzeba odjąć jeszcze wartość z kolumny prowizja. Jeśli nie wyraziłem się jasno to proponuję przejrzeć moją dyskusję z faflikiem z 51 strony tego wątku. Chcę ustalić czy wszyscy brokerzy przeliczają to wg tych samych zasad. Pomoże to uniknąć nieprawidłowego rozliczenia pozycji. Krótko mówiąc
(Zysk/strata +- swap) – prowizja = profit,
Czy
(Zysk/strata +- swap) = profit i od tej wartości dopiero odejmujemy prowizję
Czekam na sugestie i porady. Błędy wytykajcie bez skrupułów, nie obrażę się :D jeśli ten arkusz już jest to przynajmniej niech działa poprawnie.

Aha faflik co jest ujęte w PIT38 poz 20 i 21, domyślam się że suma pozycji zyskownych i stratnych, ale to tylko domysły bo nie mam druku pit przed sobą. Dokładnie co i w jakiej pozycji...?

PS. Jak tylko dopracujemy arkusz to będzie on oczywiście zamieszczony na forum.



Temat: co się dzieje na walucie ?



| Ekspertem walutowym NIE jestem.
| PZDR

Ja tez specem w tych sprawach nie jestem. Ale wydaje mi sie, ze gdyby
jednak
mialo dojsc do wykorzystania tyh dewiz (choc podobnie jak moj przedmowca
mam
nadziej, iz do tego nie dojdzie), to sprzedaz takiej ilosci walut i
zamiana
ichh na zlote spowodowalaby baaaaardzo silne umocnienie sie zlotego. I
tutaj
pies pogrzebany. Bo Kolodko z jednej strony wolalby oslabienie zlotego a z
drugiej chcac uplynnic miliardy euro i dolarow wywolalby wzrost kursu
zlotego.

To oczywiscie scenariusz na krotka mete. Po okresie spekulacji zloty
moglby
zaczac tracic z racji braku kotwicy w postaci wspomnianej rezerwy
dewizowej.

Malin


Witam
Obawiam się, że trochę rozminęliśmy się w przedmiocie rozmowy.
Nie chcę siać zamieszania, więc sprostuje.

podtrzymuje)
Wspomniałem co prawda o pomysłach Lepera i tu pojawiła się rezerwa DEWIZOWA.
Zaznaczyłem jednak że to inna historia i to znacznie poważniejsza. Rezerwa
dewizowa
są to już realne pieniądze i co ważne bardzo potrzebne pieniądze. Ona musi
być duża
i co więcej płynna, ponieważ zabezpiecza wartość złotówki. To jedyne
narzędzie NBP
jaką może bronić naszej waluty. Ponadto rezerwy te będą niezbędne, gdy
zażyczymy sobie
wejść do strefy euro. Wówczas to przekażemy ja (prawie całą) do EBC w zamian
za
co dostaniemy Euro, które znajdzie się w obiegu w Polsce. Tu naprawdę nie ma
miejsca na
eksperymenty, tu chodzi o wiarygodność.
Niestety i na tym polu istnieje pewna twórczość, lecz znacznie bardziej
zakamuflowana.
Faktem jest że w zeszłym roku rząd pożyczył na bardzo krótko część tych
rezerw na
wcześniejszą spłatę długu wobec Brazylii. Pieniądze NBP oddał, ale teraz
może
planować (wg jakieś tam logiki) podobną operację, ale na większą skale i na
dłuższy okres.
Rodzi się pytanie po co? Długo by dociekać, czynników jest sporo (w tym
polityczne).
Sama zamiana długu zagranicznego na krajowy jest mówiąc wprost ekonomicznym
bzdetem (ponadto NBP nie może finansować deficytu).
Tutaj może wypowie się ktoś bardziej oświecony przez polską elitę profesury,
jej teorie
ekonomiczne i podręczniki ekonomii. (ja w temacie Polish Economy odpadam).
PZDR
PS.
Efektem pozbycia się rezerw byłby niezły kryzys walutowy, niezła spekulacja
(tu bliżej poznalibyśmy Sorosa)
i dewaluacja do wartości urojonych.
(tego nikt jeszcze chyba nie przerabiał, obyśmy nie byli pierwsi - Leper
czeka
;((((((((( )





Temat: FINANSE
Złoty pod ostrym ostrzałem

Gazeta Wyborcza - 04-02-2009
Za euro płacono wczoraj po 4,69 zł, a za franka nawet po 3,15 zł - najwięcej w historii. - To gra spekulacyjna. Gdy inwestorzy ochłoną, złoty znowu zacznie się umacniać - uspokaja członek RPP prof. Dariusz Filar. Prezes NBP wykluczył interwencje w celu obrony kursu naszej waluty.
Tak fatalnej passy złoty nie miał od połowy lat 90. - ocenia "Gazeta Wyborcza". Zaledwie w pół roku frank podrożał prawie o 1,2 zł, euro o niemal 1,5 zł. Lżej jest eksporterom, którzy za swoje towary dostają więcej złotówek, za to włosy z głowy rwą wszyscy ci, którzy zaciągnęli kredyty walutowe.

Ekonomiści przecierają oczy ze zdumienia. Jeszcze kilka tygodni temu niektórzy sądzili, że poziom 4,6 zł za euro to szczyt słabości złotego. Teraz spekuluje się, czy złoty nie przebije nawet swojego najsłabszego w historii poziomu w stosunku do euro - 4,93 zł - zanotowanego w lutym 2004 r. Zdaniem analityków ING Banku Śląskiego może to nastąpić już w marcu. - Teoretycznie nie można wykluczyć nawet 5 zł, ale im słabszy złoty, tym większe prawdopodobieństwo, że trend się odwróci - mówi Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Według ekonomistów polskiej walucie mogłaby pomóc jasna i wspólna deklaracja polityków o gotowości wprowadzenia euro w Polsce.
Przedstawiciele Rady Polityki Pieniężnej uspokajają. - Osłabienie złotego nie jest unikalne w naszym regionie. To gra spekulacyjna, odwrót inwestorów od Europy Środkowo-Wschodniej. Słabnie nawet czeska korona, która do niedawna była uważana za ostoję spokoju. Jeszcze niedawno Węgrzy sądzili, że poziom 300 forintów za euro jest nieosiągalny - mówi "Gazecie" członek RPP prof. Dariusz Filar.

NBP wyklucza na razie interwencje walutowe, by zatrzymać spadek wartości złotego. - Konsultuję tę sprawę z członkami RPP, ale nie wydaje się konieczne, aby w takich warunkach jak obecnie podejmować w tej chwili interwencje na rynku walutowym - powiedział w wywiadzie dla TVP Info prezes NBP Sławomir Skrzypek.



Temat: Belka out

wyplacanie gornikom odpraw to jest liberalizm?
A ktos tak napisal ? Jesli tak to strzelil straszna gafe. Niestety nie wszystki decyzje podejmuje prezes NBP. W tej czesci gospodarki ktora zajmuje sie Balcerowicz to akurat moim skromnym zdaniem dzieje sie calkiem niezle. Oczywiscie taka a nie inna polityka monetarna ma zarowno zwolennikow jak i krytykow ale na dobra sprawe nie sadze zeby komukolwiek z piszacych tutaj udalo sie zmiazdzyc poczynania Balcerowicza w tym zakresie. Nie ta liga.

za poglady typu komus trzeba zabrac zeby komus dac to by ci pan prof. balcerowicz dwojke postawil
Ja ekonomista nie jestem, biore wszystko na "chlopski rozum".

nie doszlo do zalamania ale doszlo do wyraznego spadku. import tez wzrosl bardzo. szalki sie przesunely. katastrofy nie ma ale trend jest zly. to chyba oczywiste, nawet dla ciebie.
To ze trend jest zly nie jest podstawa by wykonywac jakies nerwowe ruchy. Zreszta obecny kurs zlotego potwierdza ze nie bylo powodu do paniki.

i dalej. splacamy 50 lat?
tak

a czesi, wegrzy, slowacy? tez splacaja?
tak

juz to kiedys pisalem ale widze ze trzeba powtorzyc: garsc faktow: "w 1989 roku dług zagraniczny wynosił 42,3 mld dolarów, w tym 40,8 mld dolarów w walutach krajów zachodnich i 1,5 mld dolarów w walutach krajów socjalistycznych. "  dlug na rok 2004 to 116 mld dolarow. zyjemy na kredyt panie. zadnych 50 lat nie splacamy. wpierdalamy nasze dzieci (i samych siebie na starosc) w ostre bagno. gospodarzyc firma ktora przesrala w 15 lat 75 mld dolarow to uwierz mi ja tez potrafie
gratuluje pokory w placeniu swoimi pieniedzmi za pogon czegokolwiek i proponuje zainteresowanie sie najnowsza historia gospodarki chociazby irlandii.
i tak jeszcze na koniec: jak ci sie wydaje ile jeszcze czasu bedziemy gonic te gospodarke swiatowa, bo gonimy juz pietnascie i mi troche kondycha siada

Troch zle zrozumiales, nie chodzi o splacanie jakichs "smiesznych" 40 mld $, chodzi o "spalcanie" 50 lat zacofania gospodarczego, "splacanie" katastrofalnej infrastruktry, "splacanie" 50 letniej  demoralizacji ludzi, o "splacanie" 50 lat przejadania skladek emerytalnych, itd. Same pieniadze mimo ze wydaja sie duze sa najmniejszym problemem.
Co do doganiania cywilizowanego swiata to sadze ze na zadyszke beda sie skarzyc jeszcze twoje dzieci i to jest wariant optymistyczny.

NIE ROZWALAC mojego postu na cytaciki.
Pozwolisz ze MOJE posty bede redagowal wedlug wlasnego uznania.



Temat: jak stracić na kredycie walutowym
zawojujesz ich bronia przy splacie. mozesz placic dowolnego dnia (jak tania
waluta, niski kurs waluty), a nie jak w grafiku.
mozna sie posunac do wiekszej finezji i zalozyc konto w walucie kredytu
..............

Krótka historia o tym jak BRE bank po przez swoje detaliczne ramię czyli
Multibank wyciąga po cichu dodatkową kasę od kredytobiorców walutowych.

Sprawa nie nowa aczkolwiek pomijana często w kalkulacjach robionych przez
bioracych kredyty np. hipoteczne w walutach. A szkoda, bo jej wymiar
finansowy często przekracza wielkość innych "oficjalnych" prowizji
pobieranych przez banki.

Chodzi o przeliczniki kursów walut, które są używane przy wyliczaniu kwoty
kredytu oraz rat. Przyznanie kredytu wiąże się z przeliczeniem kwoty
złotówkowej po kursie zakupu danej waluty przez bank wg. jego oficjalnych
kursów wymiany. Podam to na przykładzie swoim a więc frank szwajcarski
(CHF).
Załóżmy, że kredyt opiewa na 100 tys zł.
Dzień przyznania kredytu dajmy na to 2 maj gdy kurs zakupu franka w BRE
był
2,7753 pl.
Dostajemy więc od banku kwotę 100 000 pln/2,7753= 36 032,14 CHF.

Natomiast każdą ratę bank liczy nam po kursie sprzedaży danej waluty,
która z
reguły jest wyższa od 4 do 10 groszy na 1 franku. Powiedzmy wiec dal
dużego
uproszczenia, że spłacamy cały kredyt w jednej części już kolejnego dnia
roboczego czyli 5 maja (kursy sprzedaży/kupna 2 i 5 maja w BRE były niemal
identyczne) i wychodzi nam, że musimy oddać 36 032,14 CHF x 2,8625 pln =
103
142 zł

Zatem nasza "dodatkowa" prowizja wyniosła 3 142 zł !!! (3,14% od wartości
kredytu).
To normalna procedura w bankach komercyjnych i nie to mnie zbulwersowało.
Można sie od tego uchronić biorąc np. kredyt w banku który przelicza
wszystko
pu kursie średnim. Udało mi się ustalić, że robi tak np. BGK i żałuję, że
to
nie tam udałem się po wspomniany kredyt.

Ale żałuję z innego powodu. Po podpisaniu umowy z Multibankiem i
sfinalizowaniu spraw formalnych czekałem 4 robocze dni na uruchomienie
kredytu (+ jeszcze kilka na przelanie kwoty do sprzedajacego mi
mieszkanie).
To wzbudziło moje podejrzenie bo byłem przekonany, że bank uruchamia
kredyt
tego samego dnia lub najpóźniej kolejnego. W umowie nie ma sprecyzowanego
dnia kiedy ta czynność ze strony banku dochodzi do skutku.
Błąd! W infolinii odmówiono mi komentarzy ponieważ stwierdzono, że skoro
podpisałem to musi to tam byc umieszczone a na moją uwagę, że nie ma
otrzymałem odpowiedź,że to moja wina,iż nie dopilnowałem. Generalnie
odesłano
mnie do regulaminów oraz punktu obsługi, w ktorym kredyt załatwiałem. Skąd
tyle zachodu o marne 3 dni? Ano z powodu kursu skupu waluty po którym
przeliczono mi złotówki na franki udzielając kredytu- kurs był
zadziwiająco
niski co spowodowało, że kredyt do spłaty wyrażony w CHF relatywnie wyższy
niż się spodziewałem.
Prześledziłem więc kursy kupna/ sprzedaży franka w NBP i BRE za okres
kilkunastu dni. Okazało się, ze odchylenie kursu in minus w BRE względem
NBP
tego akurat dnia sięgało maksymalnej wartości ok 1% co zdarza sie nie co
dzień (czasem jest in plus), powiedzmy raz na kilkanascie dni. Wysnułem z
tego dość ryzykowną teorię ale pasujacą do "drapieżnego" oblicza BRE:
wszystkie podpisane umowy z danego tygodnia zbiera się i uruchamia jednego
dnia ustalając przy tym najmniej korzystny dla kredytobiorców kurs.
Moja strata to rząd powiedzmy kilkuset kolejnych złotych.

niech będzie po prostu przestrogą dla wszystkich, którzy szykują się do
kredytów walutowych.

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/





Temat: Okiem dyletanta.
Potruję jeszcze trocheczkę jako dyletant w sprawach gospodarczych.

Czy w gospodarce rynkowej rząd powinien kontrolować wszystkie ceny, czy tylko niektóre?
Czy gospodarka rynkowa zna instytucję cen urzędowych?
Czy ja rzeczywiście wierzę w to,o co pytam?.

W gospodarce rynkowej rząd nie powinien kontrolować cen , gospodarka taka nie powinna znać instytucji cen urzędowych.Ale rząd musi mieć wpływ na gospodarkę , na warość pieniądza , na inflację , można powiedzieć na wszystko.Rząd powinien regulować ceny poprzez kontrolę zysków , akcyz , wszelkiego rodzaju manipulacji finansowych , kalkulacji , należności podatkowych , ulg , regulacji płac maksymalnych - rząd ma wiele możliwości , a największe poprzez wprowadzanie mądrego , zdrowego prawa finansowo - gospodarczego.

"Optymalny kurs euro wynosiłby obecnie 4,2 zł!" - zawyrokował w którejś wypowiedzi premier Marcinkiewicz, co niestety nie spowodowało natychmiastowej dewaluacji rodzimej waluty. Brak reakcji kursu złotego na opinię najlepszego premiera jest widomym dowodem niewłaściwych powiązań politycznych kursu walutowego, a potwierdza to opinia Marka Kotlinowskiego, który w jednym z dwóch słynnych już wywiadów dla "GW", stwierdził, że nie popiera projektu specjalnej komisji bankowej, gdyż jak to określił "...nie chcę komisji śledczej, bo nie chcę np., aby euro kosztowało 6 zł. A komisja do tego doprowadzi".

Trudno rozstrzygnąć, na czym wicemarszałek sejmu właściwie opiera powyższe przekonanie, chyba nie na fakcie wzrostu cen ropy akurat w momencie kulminacji prac komisji ds. Orlenu oraz spadkiem cen po zakończeniu prac tejże komisji. Z drugiej strony facet, który wie, jaki jest optymalny rynkowy kurs waluty - na stanowisku premiera rządu tylko się marnuje, mając takiego człowieka, zbędnymi stają się giełdy towarowe, pieniężne, kapitałowe, toż to jest uosobienie efektu skomplikowanych równań równowagi ogólnej, nad którymi bezowocnie swoje umysły zaprzątali np. Walras czy Marshall.

W sumie to mamy już co najmniej dwóch takich liczmanów, pierwszym był oczywiście Balcerowicz, który na początku 1990 r. ustalił kurs dolara na poziomie 9500 zł i trzymał się tej wersji aż do maja 1991 r., dopóki nie wpadł na genialny pomysł dewaluacji kroczącej. Dokładnie pamiętam, jak to niektórzy w tamtych czasach główkowali, na jakim tym razem poziomie Balcerowicz ustali "kurs równowagi". Niektórzy nawet podejrzewali, że są nawet tacy, którzy wiedzą to przed Balcerowiczem, ale ludzi zawistnych nigdy nie brakowało na tym świecie. Co ciekawe, fakt ten z jednej strony świadczył, jakim to "liberałem" był obecny prezes NBP, a z drugiej - chociaż stanowi nadal wystarczający powód zdyskredytowania "bankiera roku", to bardzo rzadko, a jeśli już, to raczej mimochodem jest podnoszony przez większość krytyków człowieka, który "musi odejść".

Szerszy brak krytyki jest zrozumiały, wszak większość krytyków Balcerowicza, a przy okazji analfabetów ekonomicznych, nie może za bardzo zapędzać się w krytyce regulowanych kursów walutowych, gdyż sami taką właśnie politykę chcieliby realizować. Z tą tylko różnicą, że oni znają bardziej optymalny kurs. Z kolei zwolennicy Balcerowicza muszą utrzymywać mit prezesa - liberała i wolnorynkowca, budowniczego podstaw gospodarki rynkowej, w związku z czym nie mogą nagłaśniać praktyk, które monetaryści dezawuują już na pierwszej stronie każdego podręcznika dotyczącego polityki pieniężno -kredytowej. I tak to po raz kolejny w naszej historii sprawdza się wypróbowana pozycja frontowa, w której "złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma" , tak to jest , że do samego końca cień Balcerowicza będzie nam towarzyszył.

Co przyniesie polityka obecnego rządu , co przyniesie polityka Pani Zyty Gilowskiej ? Jak długo utrzyma się ten rząd i czy nowe komisje śledcze bedą miały czas na rozpoczęcie swej działalności ? Nie znam odpowiedzi na tego typu pytania.

Janusz



Temat: jak stracić na kredycie walutowym
Krótka historia o tym jak BRE bank po przez swoje detaliczne ramię czyli
Multibank wyciąga po cichu dodatkową kasę od kredytobiorców walutowych.

Sprawa nie nowa aczkolwiek pomijana często w kalkulacjach robionych przez
bioracych kredyty np. hipoteczne w walutach. A szkoda, bo jej wymiar
finansowy często przekracza wielkość innych "oficjalnych" prowizji
pobieranych przez banki.

Chodzi o przeliczniki kursów walut, które są używane przy wyliczaniu kwoty
kredytu oraz rat. Przyznanie kredytu wiąże się z przeliczeniem kwoty
złotówkowej po kursie zakupu danej waluty przez bank wg. jego oficjalnych
kursów wymiany. Podam to na przykładzie swoim a więc frank szwajcarski (CHF).
Załóżmy, że kredyt opiewa na 100 tys zł.
Dzień przyznania kredytu dajmy na to 2 maj gdy kurs zakupu franka w BRE był
2,7753 pl.
Dostajemy więc od banku kwotę 100 000 pln/2,7753= 36 032,14 CHF.

Natomiast każdą ratę bank liczy nam po kursie sprzedaży danej waluty, która z
reguły jest wyższa od 4 do 10 groszy na 1 franku. Powiedzmy wiec dal dużego
uproszczenia, że spłacamy cały kredyt w jednej części już kolejnego dnia
roboczego czyli 5 maja (kursy sprzedaży/kupna 2 i 5 maja w BRE były niemal
identyczne) i wychodzi nam, że musimy oddać 36 032,14 CHF x 2,8625 pln = 103
142 zł

Zatem nasza "dodatkowa" prowizja wyniosła 3 142 zł !!! (3,14% od wartości
kredytu).
To normalna procedura w bankach komercyjnych i nie to mnie zbulwersowało.
Można sie od tego uchronić biorąc np. kredyt w banku który przelicza wszystko
pu kursie średnim. Udało mi się ustalić, że robi tak np. BGK i żałuję, że to
nie tam udałem się po wspomniany kredyt.

Ale żałuję z innego powodu. Po podpisaniu umowy z Multibankiem i
sfinalizowaniu spraw formalnych czekałem 4 robocze dni na uruchomienie
kredytu (+ jeszcze kilka na przelanie kwoty do sprzedajacego mi mieszkanie).
To wzbudziło moje podejrzenie bo byłem przekonany, że bank uruchamia kredyt
tego samego dnia lub najpóźniej kolejnego. W umowie nie ma sprecyzowanego
dnia kiedy ta czynność ze strony banku dochodzi do skutku.
Błąd! W infolinii odmówiono mi komentarzy ponieważ stwierdzono, że skoro
podpisałem to musi to tam byc umieszczone a na moją uwagę, że nie ma
otrzymałem odpowiedź,że to moja wina,iż nie dopilnowałem. Generalnie odesłano
mnie do regulaminów oraz punktu obsługi, w ktorym kredyt załatwiałem. Skąd
tyle zachodu o marne 3 dni? Ano z powodu kursu skupu waluty po którym
przeliczono mi złotówki na franki udzielając kredytu- kurs był zadziwiająco
niski co spowodowało, że kredyt do spłaty wyrażony w CHF relatywnie wyższy
niż się spodziewałem.  
Prześledziłem więc kursy kupna/ sprzedaży franka w NBP i BRE za okres
kilkunastu dni. Okazało się, ze odchylenie kursu in minus w BRE względem NBP
tego akurat dnia sięgało maksymalnej wartości ok 1% co zdarza sie nie co
dzień (czasem jest in plus), powiedzmy raz na kilkanascie dni. Wysnułem z
tego dość ryzykowną teorię ale pasujacą do "drapieżnego" oblicza BRE:
wszystkie podpisane umowy z danego tygodnia zbiera się i uruchamia jednego
dnia ustalając przy tym najmniej korzystny dla kredytobiorców kurs.
Moja strata to rząd powiedzmy kilkuset kolejnych złotych.

niech będzie po prostu przestrogą dla wszystkich, którzy szykują się do
kredytów walutowych.  





Temat: Kuczyński: Największy kryzys finansowy w historii ludzkości?
Kuczyński: Największy kryzys finansowy w historii ludzkości?

Oczy inwestorów całego świata wpatrzone były w piątek w to, co działo się w USA. Inwestorzy zastanawiali się, czy giełdy amerykańskie będą tym rycerzem na białym koniu, który (chwilowo) uratuje świat przed dalszą przeceną. Przypomnę, że przed sesją indeks S&P 500 przebywał w trójkącie, a sygnałem kontynuacji wyprzedaży byłoby przełamanie (w cenach zamknięcia) poziomu 900 pkt. Przed sesją również gracze amerykańscy bombardowani byli samymi bardzo złymi informacjami. Załamanie indeksów w Azji, spadek PKB w Wielkiej Brytanii, ostrzeżenie Chin, które obawiają się o prognozy wzrostu gospodarki swojego kraju i całego świata - to wszystko pogłębiało pesymizm graczy. Na domiar złego Charles Bean, zastępca szefa Banku Anglii, powiedział, że "to jest prawdopodobnie największy finansowy kryzys w historii ludzkości". Poza tym po rynku krążyły pogłoski o szukaniu przez General Motors pomocy rządowej, dzięki której miałby przejąć Chryslera.

Żadnego znaczenia nie miały publikowane w piątek dane makro. Odnotujmy, że były tylko z pozoru znakomite. Sprzedaż domów na rynku wtórnym wzrosła aż o 5,5 procent (do najwyższego poziomu w ciągu ostatnich 13 miesięcy - procentowo największy skok od 5 lat). Problem jednak w tym, że ten wzrost wynikał ze sprzedaży tanich domów, bo mediana cenowa spadła aż o 9 procent, a na zachodzie USA nawet o 18,5 procent. Obniżało ceny (i zwiększały sprzedaż) pozbywanie się przez banki odebranych kredytobiorcom domów. Część graczy potraktowała ten raport nie tak jak powinna i akcje sektora budowlanego drożały.

Wszystko, co działo się na rynku walutowym, surowcowym i akcji miało jeden wspólny mianownik - trwała wymuszona sprzedaż aktywów. Inwestorzy na całym świecie wycofywali pieniądze zmuszając fundusze do niechcianej sprzedaży zawartości portfeli. Wycofywane z carry trade pieniądze wracały do miejsca skąd wyszły wzmacniając jena i dolara. Na giełdach akcji od początku sesji indeksy spadły po pięć procent i więcej, ale prawie natychmiast pojawili się chętni do kupna akcji. Indeksy przez 3,5 godziny powoli pięły się do góry, ale potem podaż znowu zaatakowała, co spotkało się z reakcją byków. Sesja zakończyła się jednak zwycięstwem niedźwiedzi - spadkiem o 3,5 procent. Nie ulega wątpliwości, że indeks S&P 500 opuścił dołem formację proporca dając sygnał kontynuacji wyprzedaży. Tylko błyskawiczny powrót nad 900 pkt. już w poniedziałek może zmienić tę sytuację. Jeśli indeks w poniedziałek nie wróci nad ten poziom to będzie dążył ku dnu bessy z 2002 - 2003 roku, czyli poziomu 780 pkt.

W Polsce piątek złoty rozpoczął od lekkiego umocnienia do głównych walut, ale potem znowu zaczął szybko tracić. Najszybciej tracił w stosunku do dolara i franka. W stosunku do euro było lepiej, bo tracący mocno funt tę walutę osłabiał. Skala wzrostu kursów zwiększyła się po tym jak Sławomir Skrzypek, prezes NBP, powiedział, że "na razie" nie przewiduje interwencji walutowej. Koło południa kursy walut w całym naszym regionie jednak nagle zawróciły, bo kurs EUR/USD ruszył do góry odbijając się od mocnego wsparcia na poziomie 1,25 USD (z 2006 roku). Tę korektę u nas przedłużył, ale po tak dużym osłabieniu realizacja zysków przez inwestorów grających na osłabienie złotego nie była żadnym zaskoczeniem.

GPW nie miała w piątek wyjścia. Panika w Azji i Europie doprowadziła do pięcioprocentowego spadku WIG20. Po kolejnym załamaniu się indeksów na innych giełdach ta strata zaczęła się pogłębiać, ale nie tak szybko jak za naszymi granicami. Widać było wyraźnie, że nasi gracze mają nadzieję na pomoc rynków amerykańskich i opanowanie paniki. Poza tym, mimo że przy sześcioprocentowym spadku to może brzmieć śmiesznie, nie było widać paniki. Jeszcze tydzień, dwa temu zawieszenie kontraktów w USA doprowadziłoby do potężnego spadku. W piątek było to tylko jednoprocentowe osunięcie (od poziomu sprzed decyzji). Zakończenie sesji (mimo, że WIG20 stracił 3,8 procent) też było z gatunku przyzwoitych.

Podaż się najwyraźniej kończy, ale to nie znaczy, że indeksy muszą rosnąć. Sesja w USA zakończyła się nieco lepiej niż oczekiwaliśmy, ale w Azji kontynuowana była przecena, więc dzisiaj nasz rynek powinien zacząć sesję spadkiem indeksów. Będziemy jednak jednym okiem zerkali na Węgry. MFW poinformował w niedzielę o osiągnięciu wstępnego porozumienia z Węgrami, którego celem jest ustabilizowanie gospodarki tego kraju, a cały pakiet zostanie ogłoszony "w ciągu kilku najbliższych dni". Jeśli na Węgrzech indeksy zaczną rosnąć, a forint będzie się wzmacniał to niewykluczone, że i u nas będzie spokojnie. Gdyby pomoc MFW nie pomogła Węgrom to na GPW niepokój wzrośnie.



Temat: SZKOLENIE PODSTAWOWE dla JAŚKA Z TORONTO ;-)))
Nieznane losy złotego



Marki polskie były środkiem płatniczym w Polsce do momentu, kiedy rząd Władysława Grabskiego (więcej na ten temat - tutaj), w ramach programu walki z hiperinflacją, zdecydował się na ich wymianę. Nowa waluta, złoty, zabezpieczona rezerwami złota i walut wymienialnych na złoto (więcej o złocie jako lokacie - tutaj), była walutą wymienialną. Parytet złotego wyznaczono na poziomie franka szwajcarskiego. W rezultacie kurs dolara wyniósł 5,18 złotego. Portal Edukacji Ekonomicznej NBPortal.pl (więcej o NBPortal.pl - tutaj) proponuje kolejną porcję wiedzy dotyczącą historii naszej aktualnej waluty - złotego.

Pogorszenie koniunktury gospodarczej w wyniku nieurodzaju i wojny celnej z Niemcami doprowadziło do załamania kursu polskiej waluty. Bank Polski SA (więcej o tej instytucji - tutaj), nowy bank centralny, w pewnym momencie, mimo apeli Grabskiego, zrezygnował z interwencji mającej utrzymać złotego na poziomie nie przekraczającym 6 złotych za dolara. W rezultacie cena amerykańskiej waluty wzrosła do blisko 8 złotych.

Kurs polskiej waluty oficjalnie obniżono do tego poziomu w 1927 roku, w ramach programu tak zwanej drugiej stabilizacji. Na jego realizację zaciągnięto pożyczki w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Złoty jednak nadal pozostał jedną z najsilniejszych walut w Europie. Pozycję tę utrzymał do wojny, a ponieważ dolar został zdewaluowany w 1934 roku, kurs wymiany powrócił do poziomu 5.20 złotego za dolara. Jednak w obliczu spadku rezerw złota i walut w banku centralnym w 1936 roku zdecydowano się na wprowadzenie ograniczeń dewizowych.

Złoty polski pozostał w obiegu także podczas II wojny światowej. Bank Polski ewakuowany został przez Rumunię najpierw do Francji, a później do Wielkiej Brytanii. Jednak w kraju, na terenie Generalnego Gubernatorstwa, niemieckie władze okupacyjne powołały Bank Emisyjny w Polsce z siedzibą w Krakowie. Na jego czele, za zgodą polskich władz emigracyjnych stanął wiceprezes Banku Polskiego, Feliks Młynarski. Od jego nazwiska emitowane pod okupacją złote popularnie zwane były "młynarkami". Po wojnie pojawiły się nowe złote. Od lata 1944 roku do obiegu wprowadzane były banknoty drukowane w Związku Radzieckim banknoty z nadrukiem Narodowy Bank Polski, chociaż instytucję tę formalnie utworzono dopiero w styczniu 1945 roku. Do czasu upadku komunizmu w 1989 roku pieniądz ten pozostał niewymienalny. W 1950 roku władze przeprowadziły wymianę pieniędzy, w relacji 100:1, podczas, gdy ceny przeliczono w relacji 100:3. W rezultacie z dnia na dzień posiadacze gotówki stracili 2/3 jej wartości.

Powyższe informacje to jedynie mały fragment tego, co można znaleźć w Portalu Edukacji Ekonomicznej NBPortal.pl. Polecamy bogate zasoby bloków tematycznych, gdzie uzyskać można informacje dotyczące historii polskiej i światowej gospodarki, wskazówki o inwestowaniu, materiały o giełdach surowcowych (ach te ceny ropy naftowej - od czego one zależą?) i finansowych, czy też tak ważne informacje jak zdobyć środki na opłacenie studiów.

A dla wszystkich, którzy zaspokoją swój głód wiedzy, NBPortal.pl proponuje udział w konkursie "80 nagród na 80 lecie złotego", w którym do wygrania: markowy notebook o wartości około 7000 zł, palmtopy, pamięci flash oraz paczki nietypowych banknotów...

VIDE: Serwis ekonomiczny w dzisiejszej "Rzeczypospolitej"
http://www.rzeczpospolita.pl/ekonomia/nbp/index.html




Temat: Wzrost kursu CHF w okresie 1995-2003
Radze zebys w swoich rozwazaniach nawet krotkoterminowych wzial pod uwage ze
przez okres kolejnych 2 lat WIBOR spadnie o ok. 2 p.p. (nieliczne juz
obnizki stop przez NBP oraz zmniejszenie rezerw obowiazkowych). Wtedy ryzyko
kursowe dosc mocno rosnie, gdyz oprocentowanie kredytow w PLN zblizy sie
bardzo lub osiagnie 4%.
Powoduje to ze przy nominalnym oprocentowaniu kredytu w CHF na poziomie 3%
(uwzgledniajac widelki kursowe daje to ok. 3,4%) roznica w oprocentowaniu
wyniesie tylko 0,6%.


| Tak naprawdę to ja i Pan Robert zrobili?my Ąle. Taka ocena naszych
obliczeń
| wynika z dużej oscylacji kursów CHF. Dlatego też postanowiłem zrobić to
trochę
| bardziej naukowo. Mianowicie korzystaj?c z kursów dziennych na stronie
NBP,
| wyznaczyłem roczne ?rednie arytmetyczne tych kursów. Takie u?rednienie
| niew?tpliwie niweluje oscylacje i pozwala na  wyrobienie sobie pogl?du na
| zachodz?ce tendencje.

  Otóż właśnie to jest błędnym rozumowaniem, ponieważ kredyt walutowy
należy
  planować na moment kiedy waluta kredytu jest bardzo mocna, co moim
zdaniem
  od jakiegoś czasu ma miejsce, oraz istnieje mocne prawdopodobieństwo
  spadku tegoż kursu. W przypadku bardzo istotnego spadku należy rozważyć
  przewalutowanie kredytu. Niestety analiza średnich wzrostów, dla
każdego,
  kto choć przez moment oglądał wykresy przebiegów zmian, nie są
  wystarczającą podstawą do wyciągania wniosków na ten temat. Niebanalne
  znaczenie będzie miało wielce prawdopodobne umacnianie się kursu złotego
  przed akcesją do UE, a w szczególności przed przyjęciem euro (ale to
ewnie
  najwcześniej ok. 2010), póki co skutecznie duszone beznadziejną polityką
  rządu, ale wszystko do czasu...

| PS1. Pan Robert Kamiński twierdzi, że wzrost kursu jest dodatnio
skorelowany z
| inflacją i tak by się wydawało. Niestety historyczne dane temu wyraźnie
| przeczą. Inflacja ma tendencję spadkową a mimo to wzrosty 2001/2002,
2002/2003
| są jedne z największych, z wyjątkiem wzrostu 1998/1999. Może Pan to
wyjaśni
| Panie Robercie – ja nie potrafię.

  Na te wzrosty ma wpływ niepewna sytuacja polityczna na świecie, która
  zawsze procentuje wzrostem zainteresowania złotem i CHF, jednocześnie ze

  1990-1992 :-(( )

| oszacowania zgrubnego  zakładając wzrost z roku na rok na poziomie 3-4%.
Jak
| widać dużo się nie pomyliłem co do historii (rzeczywisty średni wzrost
wynosił
| 4,24%).

  Błędem jest rozpatrywanie problemu w oparciu o średnią kursów, ponieważ
  istotą kredytu walutowego są zyski/straty wynikające z wahań kursowych a
  nie średniego kursu, jednym słowem cały problem polega na tym, aby brać
  kredyt w okresach wzrostów i spłacać w okresach spadków. Jeśli nie
rozumie
  się tej zależności, to rzeczywiście należy się 10 razy zastanowić, zanim
  takowy kredyt się weźmie.

| PS4. To, że aktualna rata kredytu w CHF jest mniejsza niż w PLN nie jest
| powodem do radości. Należy sprawdzić ile jeszcze pozostało do spłaty
kapitału w
| każdym z tych wariantów. Oczywiście pozostały kapitał w CHF trzeba
pomnożyć
| przez aktualny kurs sprzedaży CHF.

  Cały czas zakładasz wzrost kursu CHF, a ja twierdzę, że w perspektywie
  roku ten kurs spadnie a nie wzrośnie. Czas pokaże, kto miał rację.

--
Robert Kamiński






Temat: Wzrost kursu CHF w okresie 1995-2003


Tak naprawdę to ja i Pan Robert zrobili?my Ąle. Taka ocena naszych obliczeń
wynika z dużej oscylacji kursów CHF. Dlatego też postanowiłem zrobić to trochę
bardziej naukowo. Mianowicie korzystaj?c z kursów dziennych na stronie NBP,
wyznaczyłem roczne ?rednie arytmetyczne tych kursów. Takie u?rednienie
niew?tpliwie niweluje oscylacje i pozwala na  wyrobienie sobie pogl?du na
zachodz?ce tendencje.


  Otóż właśnie to jest błędnym rozumowaniem, ponieważ kredyt walutowy należy
  planować na moment kiedy waluta kredytu jest bardzo mocna, co moim zdaniem
  od jakiegoś czasu ma miejsce, oraz istnieje mocne prawdopodobieństwo
  spadku tegoż kursu. W przypadku bardzo istotnego spadku należy rozważyć
  przewalutowanie kredytu. Niestety analiza średnich wzrostów, dla każdego,
  kto choć przez moment oglądał wykresy przebiegów zmian, nie są
  wystarczającą podstawą do wyciągania wniosków na ten temat. Niebanalne
  znaczenie będzie miało wielce prawdopodobne umacnianie się kursu złotego
  przed akcesją do UE, a w szczególności przed przyjęciem euro (ale to ewnie
  najwcześniej ok. 2010), póki co skutecznie duszone beznadziejną polityką
  rządu, ale wszystko do czasu...


PS1. Pan Robert Kamiński twierdzi, że wzrost kursu jest dodatnio skorelowany z
inflacją i tak by się wydawało. Niestety historyczne dane temu wyraźnie
przeczą. Inflacja ma tendencję spadkową a mimo to wzrosty 2001/2002, 2002/2003
są jedne z największych, z wyjątkiem wzrostu 1998/1999. Może Pan to wyjaśni
Panie Robercie – ja nie potrafię.


  Na te wzrosty ma wpływ niepewna sytuacja polityczna na świecie, która
  zawsze procentuje wzrostem zainteresowania złotem i CHF, jednocześnie ze

  1990-1992 :-(( )


oszacowania zgrubnego  zakładając wzrost z roku na rok na poziomie 3-4%. Jak
widać dużo się nie pomyliłem co do historii (rzeczywisty średni wzrost wynosił
4,24%).


  Błędem jest rozpatrywanie problemu w oparciu o średnią kursów, ponieważ
  istotą kredytu walutowego są zyski/straty wynikające z wahań kursowych a
  nie średniego kursu, jednym słowem cały problem polega na tym, aby brać
  kredyt w okresach wzrostów i spłacać w okresach spadków. Jeśli nie rozumie
  się tej zależności, to rzeczywiście należy się 10 razy zastanowić, zanim
  takowy kredyt się weźmie.


PS4. To, że aktualna rata kredytu w CHF jest mniejsza niż w PLN nie jest
powodem do radości. Należy sprawdzić ile jeszcze pozostało do spłaty kapitału w
każdym z tych wariantów. Oczywiście pozostały kapitał w CHF trzeba pomnożyć
przez aktualny kurs sprzedaży CHF.


  Cały czas zakładasz wzrost kursu CHF, a ja twierdzę, że w perspektywie
  roku ten kurs spadnie a nie wzrośnie. Czas pokaże, kto miał rację.





Temat: Forex a podatki.....
Może to komuś się przyda!
Zrobiłem sobie kilka dni temu na szybko arkusz który wylicza podatek bez względu na walutę konta , może niezbyt profesjonalna robota ale działa. W załączniku trzy pliki. Jeden to skrypt który eksportuje dane z MT4 do pliku txt. Drugi to skoroszyt Excela który pobiera dane z pliku txt potem łączy się z internetem pobiera ze strony NBP.pl tabele kursów i zapisuje do arkusza2 kurs z danego dnia. O trzecim wspomnę na końcu. Makra są pisane przeze mnie i niema w nich żadnych szkodliwych kodów, dla waszej pewności kody makr są do przejrzenia w edytorze makr. Tabela która jest pobierana ze strony NBP jest aktualizowana po zakończeniu każdego miesiąca, a więc zawiera dane do końca listopada a te z grudnia uaktualnią na początku stycznia (chyba do 05-01-2009). Dopóki NBP nie uaktualni tego arkusza, wystąpi małe przekłamanie bo średni kurs dla transakcji w grudniu będzie przeliczany wg ostatniego kursu podanego w skoroszycie NBP a więc z listopada. Na stronie NBP.pl podają dokładnie kiedy jest aktualizowany ten arkusz.
A więc krok po kroku. Ze skryptem wiadomo gdzie go umieszczamy i jak uruchamiamy jak nie to zapytajcie na forum. Uruchamiamy skrypt i po wyeksportowaniu danych potwierdzamy OK. Oczywiście w zakładce historii zleceń w MT4 zaznaczamy od 01-01-2008 do 31 -12-2008. Otwieramy przesłany skoroszyt z obsługą makr, najlepiej w osobnym folderze bo będziemy z internetu ściągać plik o nazwie 2008.xls (chodzi o przypadkowe konflikty nazw plików) . Wciskamy skrót Ctrl+x i pokazuje nam się okienko dialogowe. Wprowadzamy rok podatkowy 2008 (domyślnie wyświetla się poprzedni rok czyli bieżący rok minus jeden) następnie uruchom i czekamy na wyniki. Arkusz1 wartości, Arkusz2 tabela zleceń. Niestety wszystko to działa tylko z mt4. Ze względu na zmiany formatu podawanych danych w skoroszycie NBP działa tylko w 2008 roku. Drobne poprawki i na przyszły rok też będzie działało. Jakby coś nie tak to dajcie znać bo być może trzeba będzie ustawić referencje. Gdyby zaszła taka potrzeba to po otwarciu arkusza alt + F11 i dalej w edytorze makr menu Tools->references. Ja mam ustawione tak jak na dołączonym obrazku references.jpeg. Raczej wszystko powinno się przeliczyć dobrze ale zawsze lepiej sprawdzić. Nie ponoszę odpowiedzialności za błędne wyliczenia, a arkusz jest raczej pomocą niż programem liczącym wysokość podatku. Chociaż sprawdzałem kilkakrotnie i nie znalazłem błędów to najlepiej jest ściągnąć plik który jest pod adresemhttp://www.nbp.pl/kursy/archiwum/2008.xls i porównać kursy. Gdyby ktoś znalazł błedy w obliczeniach do niech zaraz napisze na forum. Tak się rozpisałem z tymi błędami (chociaż ja ich nie znalazłem) że możecie mieć wątpliwości, ale tutaj nie chodzi o ziemniaki tylko o Urząd Slarbowy więc zawsze lepiej dwa razy sprawdzić. Scieżka do MT4 tradycyjna "C:Program FilesMetaTrader 4expertsfiles*.*" jeśli ktoś ma MT4 w innym katalogu to niech zmieni ścieżkę w kodzie lub napisze to podpowiem jak to zrobić.

Dodano po 50 minutach:

Jeszcze jedno parametr w skrypcie to różnica czasu w godzinach między naszym a brokera ponieważ nas obowiązuje nie czas zamknięcia z platformy tylko czas zamknięcia naszego czasu (lokalnego).



Temat: Unia Polityki Realnej
Profesor Ekomono Itki

1) NBP reaguje na rynek. Czyli ogranicza poprzez stopy procentowe podaż pieniądza gdy jest inflacja, co robi conajmniej o 13 lat. Twierdzenie że jest odwrotnie jest czystym nie zrozumienien zasad rynku i ekonomi. Najlepszym rozwiązaniem była by stała ilośc pieniądza na rynku (infalcja 0) ale to oznacza zastój gospodarczy (ala' Japonia) i jest praktycznie niemożliwe przy ciągłym obrocie walutą.
1. Podaż pieniądza zwiększa rząd zadłużając się. NBP pełni w tym procederze rolę techniczną i służebną. Nie NBP pozycza i nie NBP wydaje.
Dokładnie tak Marchewa.

2)Nie może istnieć kilka BC i to w dodatku z innymi walutami (? bo chyba o tym mówimy jako o konkurecji między nimi) ponieważ oznacza to odejście od liberalnej gospodarki poprzez chaos kursowy i utrudniednia w przepływie pieniądza, wzrost spekulacji, zastój handlu (ludzie żeby nie ryzykowac przeżucą sie na Euro albo $) To takie proste. Ale trzeba miec jakąkolwiek wiedzę ekonomiczną
Ja czytałem że wiele razy w historii powstawało coś takiego jak waluta regionalna.
W tym kto ma bardziej stabilną walutę. Jak któryś zacznie za dużo drukować pieniędzy to konkurencja go wyprze
W imię liberalizmu, wolności handlu, i przeciwko spekulantom. Gdzie czytałeś i o jakie przyklady chodzi. ? Co do drugiego cytatu to rynek to zrobi za nie. I wybierze Franka szwarcajskiego lub Euro geniuszu


A Ty proponujesz niemyślenie. Ja nie chce żeby NBP tworzył inflację ale to robi. Nikt inny nie jest w stanie bo nie może zwiększyć podaży pieniądza. No chyba że na domowej drukarce Hahaha też sie pośmiałem. Robi to rynek. Rynek wytważa popyt na pieniadz. A NBP drukuje bo mu tak rynek każe. Sprawdz hasło inflacja w encyklopedii.


Chyba nie ma takiego kraju. Mówiłem już przecież że to niewile znaczy. To mógby powiedzieć też Lennin w 1910r...



Niektóre przedsiębiorstwa działają tylko dzięki giełdzie.
Jak myślisz po co produkującym przedsiebiorcom giełda?

Ja np. czy giełda rośnie czy spada nie odczuwam specjalnie Bo nie jesteś inwestorem. Jak złotówka spadnie do poziomu 7zł za Euro to poczujesz ten krach na giełdzie w własnej kieszeni. Wiesz Twoje genialne odczucia nie mówią o stanie giełdy. Tak na dobrą sprawę można by stwierdzić słuchając was że giełda jest w ogóle niepotrzebna...


Jak sam piszesz wartość akcji nie miała nic wspólnego z rzeczywistością. Najpierw więc stworzono nierzeczywiste zyski a potem je stracono. Stan jest na zero. Giełda w ogólnie na tym polega, że obstawia sie przyszłe zyski...Normalnie liberałowie, bogowie Ekonomi jak nic.

Znowu Prof zwyczajny Maverick

Banki inwestuja w akcje? Dobre sobie Smile Ja myslalem ze banki glownie zarabiaja na pozyczaniu pieniedzy... Tak to typowy brak zdolności myślenia Maverick. Jak to miło napisałeś w pierszej czesci zdania "głownie" a w drugiej wyśmiałes 1 cześć własnego zdania.
W bankach trzymają kasę wszyscy. Jak kurs zł zaczenie gwałtownie spadać to wszyscy (np Importerzy) zaczną z nich wyciagać pieniądze by zamienic na $. Wtedy bank zbankrutuje ponieważ nie ma tyle gotówki, by wypłacić wszyskim. A to oznacza że stacisz swoje pieniążki na koncie Maverick. I co najwyżwj poratuje Cie sytem gwarancyjny NBP [jak będzie miał z czego]


Co do funduszy emerytalnych, to po czesci faktycznei inwestuja w akcje.
Zgadza sie. A resztę w obligacje. Głownie Polskiego BC. Jak kurs zł się załamie to załamią sie akcje oraz obligacje będą nic nie warte. To oznacza koniec twojej emerytury i bankructwo funduszu. To samo stanie się z funduszami inwestycyjnymi (to z 20% osczędnosci Polaków) Tak a propos genialnej tezy, ze jak kurs spadnie to spadnie i nic sie nie stanie Znacie termin "płynnosć finansowa" geniusze??


Jak to powiedzial pewien pan z Centrum im. Adama Smitha, inwestowanie w fundusze emerytalne Pan za Smitha ma racje, tyle tylko że Ty nie masz dostatecznie dużo wiedzy by go zrozumieć.
1) każda inwestycja jest ryzykowna
2) niewątpliwie łatwiej zyskowniej zaiwestujesz 1mln zł w gruty niż FE. Tyle tylko że nie masz mln zł. A póki nie będziesz go miał to zostaje Ci FE lub FI lub Giełda. Z czego FE są najmniej ryzykowne.

Sorry za błedy, ale na kompie robię ich mnóstwo, a nie chce mi się tracić czasu na edytowanie Wordem teori "Polityki Realnej"



Temat: Prawo Greshama....pytanie....?


W nawiązaniu do artykułu http://biznes.interia.pl/news?inf=719530
Stanisława
Michalkiweicza
mam pytanie do kolegów grupowiczów:

- Jakie konsekwencje może mieć znaczny wzrost złego pieniądza na naszym
rynku.
  Czy koledzy mogą podać skutki zadziałałania tego prawa na przykładach,
które miały miejsce
  w historii naszej planety?


Nawiązując do pierwszego postu:

"Rezerwy na wagę złota...

O rezerwach dewizowych zaczęto więcej mówić ponownie w latach
dziewięćdziesiątych, gdy doszło do serii kryzysów walutowych na świecie.
Najpierw, w 1992 roku, przyszedł atak spekulacyjny na brytyjskiego funta.
Broniąc swojej waluty, Bank Anglii sprzedał 44 miliardy niemieckich marek z
własnych rezerw i pożyczek od innych banków centralnych ówczesnego
Europejskiego Systemu Walutowego. Interwencja przez dłuższy czas była
skuteczna, ale Londyn uznał jej koszty za zbyt wysokie i zdecydował się w
końcu na upłynnienie kursu.

Dwa lata później doszło do kryzysu walutowego w Meksyku. Iskrą, która
spowodowała wybuch była informacja o niskim stanie rezerw walutowych tego
kraju. Bank centralny Meksyku ogłosił bowiem, że dysponuje 10 miliardami
dolarów, podczas gdy bliski był już termin wykupu przez rząd bonów
skarbowych o wartości blisko 30 miliardów USD. Nie mając środków do obrony
kursu peso Meksykanie musieli pogodzić się z ponad 40-procentowym spadkiem
jego kursu.

Podobny przebieg miały w 1997 roku wydarzenia w Tajlandii. W tym przypadku
inwestorzy zaczęli masowo pozbywać się bahta, gdy ujawniono, że znaczną
część rezerw dewizowych wykazywanych w raportach tajskiego banku centralnego
stanowią dolary sprzedane już w transakcjach terminowych. Mimo poświęcenia
prawie wszystkich pozostałych zasobów obcych walut Bangkok musiał
skapitulować, godząc się na spadek wartości krajowego pieniądza. Kryzys
szybko objął inne państwa Azji i niedługo potem dosięgnął tak odległych
krajów jak Brazylia i Rosja, pozbawiając je także znacznej części rezerw
walutowych.

Ostatni wielki kryzys walutowy w następstwie spadku rezerw walutowych miał
miejsce w 2002 roku w Argentynie. Kłopoty gospodarcze sprawiły, że przez
cały poprzedni rok z tego kraju odpływały kapitały, pomniejszając jego
rezerwy. Gdy ich wysokość spadła do 14,5 miliarda dolarów, rząd zawiesił
obsługę przekraczającego 140 miliardów dolarów zadłużenia zagranicznego i
uwolnił kurs peso. Jego stabilizacja pochłonęła pozostałe środki. "

Stąd moje kolejne pytania:

1) kiedy została ogłoszona wiadomość "że w trosce o nasze bezpieczeństwo
banki nie będą udzielały kredytów w walutach obcych, a jeśli już - to w
bardzo ograniczonym zakresie", i przez kogo..?

2) Czy przy danych: "W ubiegłym roku przeciętne wynagrodzenie w gospodarce
narodowej wyniosło 2380 zł miesięcznie. Oszczędności w roku 2005
kształtowały się na poziomie 476,7 mld zł, ale po odliczeniu sum
zdeponowanych w II filarze ubezpieczeń emerytalnych, wynosiły 390,4 mld zł.
Dla porównania - dług publiczny na koniec listopada ub. roku wynosił 438 mld
zł.".... i przy nagłej chęci odpływu kapitału rząd zawiesi obsługę
zadłużenia zagranicznego i uwolni kurs Złotówki ?.....

3) Gdzie sprawdzić jakie rezerwy posiada nasz kraj, i czy wartośc tych
rezerw maleje czy rośnie?.

4) Gdzie można uzyskać dane jak to było w historii naszego kraju w przekroju
dziesięciolecia ?.

5) Czy oszczędności te są zdeponowane w NBP ?.

6) Jakie jest mniej więcej kryterium kryzysu i bankructwa kraju (rezerw do
zadłużenia):

1/3 jak w Meksyku
1/10 jak w Argentynie

i czy 1/1,22 jak w Polsce jest jeszcze kryterium bezpiecznym...?





Temat: co się dzieje na walucie ?
Nie analizujęwalut ale może być jeszcze jeden powód otóż co się dzieje
 w gospodarce każdy wie ale być może chodzi również o poziom bezrobocia
 (pomijając już inne aspekty opisywane przez was)
 wg. kryteriów polskich wynosi  19% wg.kryterów OECD - 21% a jeszcze do tego
 to i tak jest to "utajnione bezrobocie " -max bezpieczeństwo to 20 % -
 - czyli dmuchają na zimne i wolą goście uciekać nauczeni
 Argentyną !

 Pozdrawiam
     Jurek



| Ekspertem walutowym NIE jestem.
| PZDR

| Ja tez specem w tych sprawach nie jestem. Ale wydaje mi sie, ze gdyby
 jednak
| mialo dojsc do wykorzystania tyh dewiz (choc podobnie jak moj przedmowca
 mam
| nadziej, iz do tego nie dojdzie), to sprzedaz takiej ilosci walut i
 zamiana
| ichh na zlote spowodowalaby baaaaardzo silne umocnienie sie zlotego. I
 tutaj
| pies pogrzebany. Bo Kolodko z jednej strony wolalby oslabienie zlotego a z
| drugiej chcac uplynnic miliardy euro i dolarow wywolalby wzrost kursu
| zlotego.

| To oczywiscie scenariusz na krotka mete. Po okresie spekulacji zloty
 moglby
| zaczac tracic z racji braku kotwicy w postaci wspomnianej rezerwy
 dewizowej.

| Malin

Witam
Obawiam się, że trochę rozminęliśmy się w przedmiocie rozmowy.
Nie chcę siać zamieszania, więc sprostuje.

podtrzymuje)
Wspomniałem co prawda o pomysłach Lepera i tu pojawiła się rezerwa DEWIZOWA.
Zaznaczyłem jednak że to inna historia i to znacznie poważniejsza. Rezerwa
dewizowa
są to już realne pieniądze i co ważne bardzo potrzebne pieniądze. Ona musi
być duża
i co więcej płynna, ponieważ zabezpiecza wartość złotówki. To jedyne
narzędzie NBP
jaką może bronić naszej waluty. Ponadto rezerwy te będą niezbędne, gdy
zażyczymy sobie
wejść do strefy euro. Wówczas to przekażemy ja (prawie całą) do EBC w zamian
za
co dostaniemy Euro, które znajdzie się w obiegu w Polsce. Tu naprawdę nie ma
miejsca na
eksperymenty, tu chodzi o wiarygodność.
Niestety i na tym polu istnieje pewna twórczość, lecz znacznie bardziej
zakamuflowana.
Faktem jest że w zeszłym roku rząd pożyczył na bardzo krótko część tych
rezerw na
wcześniejszą spłatę długu wobec Brazylii. Pieniądze NBP oddał, ale teraz
może
planować (wg jakieś tam logiki) podobną operację, ale na większą skale i na
dłuższy okres.
Rodzi się pytanie po co? Długo by dociekać, czynników jest sporo (w tym
polityczne).
Sama zamiana długu zagranicznego na krajowy jest mówiąc wprost ekonomicznym
bzdetem (ponadto NBP nie może finansować deficytu).
Tutaj może wypowie się ktoś bardziej oświecony przez polską elitę profesury,
jej teorie
ekonomiczne i podręczniki ekonomii. (ja w temacie Polish Economy odpadam).
PZDR
PS.
Efektem pozbycia się rezerw byłby niezły kryzys walutowy, niezła spekulacja
(tu bliżej poznalibyśmy Sorosa)
i dewaluacja do wartości urojonych.
(tego nikt jeszcze chyba nie przerabiał, obyśmy nie byli pierwsi - Leper
czeka
;((((((((( )






Temat: bardzo dobre materialy dla początkujących inwestorów
znalazłem przypadkiem całkiem niezłe materiały finansowe. ponizej spis tresci. polecam kazdemu poczatkujacemu, ale nie tylko. wszystko jest za friko, konieczna jest bezplatna rejestracja. wg mnie panowie zrobili kawal dobrej roboty. portaj jest chyba wlasnoscia nbp. Uwaga: dziala w msie (obsluguje activex, czy cos takiego). w firefoxie niestety nie dziala

PROśBA - jeśli macie jakieś ciekawe linki to koniecznie dorzucajcie

LINK: http://www.nbportal.pl/do/courseslist?courseid=9&ps=null&active=3357&actual=true

lub http://www.nbportal.pl/ -> kursy -> Grosz do grosza, czyli jak inwestować

----

Grosz do grosza, czyli jak inwestować
1. Wstęp do inwestowania

1.1. Jak oszczędzają Polacy?

1.2. Sposoby oszczędzania

Test końcowy rozdziału 1

2. Produkty bankowe

2.1. Podstawowe rodzaje lokat bankowych

2.2. Aspekty prawne lokat bankowych

2.3. Bezpieczeństwo: gwarancje depozytów, nadzór bankowy

2.4. Bezpieczeństwo: licencjonowanie banków, samodzielne ocenianie wiarygodności banku

2.5. Bezpieczeństwo: stabilność systemu finansowego, co jest bankiem, a co nie?

2.6. Od czego zależy wysokość oprocentowania?

2.7. Jak liczyć oprocentowanie?

Test końcowy rozdziału 2

3. Obligacje

3.1. Obligacje - wstęp

3.2. Obligacje skarbowe, detaliczne

3.3. Obligacje skarbowe, hurtowe

3.4. Obligacje komunalne

3.5. Obligacje korporacyjne

3.6. Inne rodzaje papierów dłużnych

3.7. Wycena obligacji

3.8. Ryzyka związane z inwestowaniem w obligacje

3.9. Zakup i sprzedaż obligacji

3.10. Oszczędzanie

Test końcowy rozdziału 3

4. Fundusze inwestycyjne

4.1. Fundusz inwestycyjny

4.2. Dlaczego warto oszczędzać w funduszach inwestycyjnych

4.3. Rodzaje funduszy inwestycyjnych

4.4. Limity inwestycyjne, czyli w co, ile i jak mogą lokować fundusze inwestycyjne?

4.5. Nadzór nad funduszami inwestycyjnymi

4.6. Oferta "funduszy inwestycyjnych"

4.7. Zaczynamy oszczędzać w funduszu inwestycyjnym

4.8. Jak zostać uczestnikiem funduszu

4.9. Trochę historii, czyli fundusze inwestycyjne w Polsce i na świecie

Test końcowy rozdziału 4

5. Ubezpieczenia

5.1. Co to są ubezpieczenia?

5.2. Rynek ubezpieczeniowy

5.3. Przegląd produktów ubezpieczeniowych

5.4. Polisy majątkowe

5.5. Ubezpieczenia na życie

5.6. Ubezpieczenia zdrowotne

5.7. Zabezpieczenie na starość

5.8. Jak funkcjonuje towarzystwo ubezpieczeniowe

5.9. Klient kontra ubezpieczyciel

Test końcowy rozdziału 5

6. Akcje - gorączka zysków

6.1. Czym w zasadzie jest ta giełda?

6.2. Skąd biorą się akcje

6.3. Jak kupić akcje?

6.4. Wycena akcji - wskaźniki finansowe

6.5. Wycena akcji - czynniki zewnętrzne

6.6. Analiza techniczna

6.7. Praktyczne porady

6.8. Prawa i obowiązki

Test końcowy rozdziału 6

7. Instrumenty pochodne, czyli wyższa szkoła jazdy

7.1. Kontrakty terminowe

7.2. Kontrakty na indeksy

7.3. Zastosowanie kontraktów i ich rodzaje

7.4. Z czym się je warranty?

7.5. Opcje i mini indeks

Test końcowy rozdziału 7

8. Waluty i Forex

8.1. Możliwości oszczędzania i czynniki ryzyka

8.2. Podstawowe czynniki wpływające na notowania walut

8.3. Zabezpieczenia przed zmianą kursów

8.4. Spekulacje walutowe

Test końcowy rozdziału 8

9. Nieruchomości

9.1. Nieruchomości - czynniki cenotwórcze

9.2. Możliwości inwestycyjne na rynku nieruchomości

Test końcowy rozdziału 9



Temat: Gospodarka
Stopy w górę, złoty mocniejszy
Patrycja Maciejewicz, Leszek Baj
2008-02-27, ostatnia aktualizacja 2008-02-27 20:31
link: http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4970667.html

Rada Polityki Pieniężnej dała wczoraj do zrozumienia, że będzie walczyć z inflacją, nie oglądając się na skutki uboczne, i podniosła stopy procentowe o 0,25 pkt proc.

Od dziś podstawowa stopa procentowa NBP wynosi 5,5 proc. Stopy wzrosły drugi raz z rzędu i po raz szósty od początku cyklu podwyżek, który wywindował je łącznie o 1,5 pkt proc.

Zdaniem analityków Banku Zachodniego WBK rynek finansowy będzie zapewne teraz spodziewał się kolejnej podwyżki w marcu, a może i w kolejnych miesiącach. "W związku z tym istnieje ryzyko, że w krótkim okresie kurs złotego będzie testował poziom 3,50 zł za euro" - piszą w komentarzu do decyzji Rady.

Część analityków sądziła, że niekorzystne dla eksporterów nadmierne umocnienie się złotego może hamować podwyżki stóp. Wczoraj po ogłoszeniu decyzji Rady euro staniało o 1 gr, a po konferencji prasowej członków RPP kurs wspólnej waluty spadł do 3,523 zł. Oznacza to, że złoty odrobił poranne straty i osiągnął poziom z wtorku.

Ostatnie dane o gospodarce pokazywały, że spowolnienie tempa wzrostu na początku roku będzie dużo słabsze, niż to wcześniej przewidywano. Popyt wewnętrzny jest nadal bardzo silny. Mamy za co kupować nie tylko dlatego, że dynamicznie rosną wynagrodzenia, ale też dzięki zmniejszeniu składki rentowej, ulgom podatkowym i ruszającej właśnie waloryzacji rent i emerytur (w tym roku do kieszeni 9,8 mln emerytów i rencistów trafi dodatkowo ponad 6 mld zł). RPP spodziewa się też, że tegoroczny deficyt budżetowy będzie wyższy niż ubiegłoroczny, co utrudni powrót inflacji do celu.

Inflacja w styczniu wyniosła 4,3 proc. i zapewne nie jest to jeszcze tegoroczny szczyt. W I kw. wyniesie prawdopodobnie około 4,5 proc., a z powodów statystycznych w sierpniu skoczy nawet do ponad 5 proc. Cel Rady to 2,5 proc. inflacji plus minus 1 proc.

- Rada podwyższyła dziś stopy, bo nie chce, by szybko rosnący popyt podniósł inflację ponad poziom, który wynikałby z samego wzrostu cen kontrolowanych i żywności - powiedział członek RPP Andrzej Sławiński na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady. RPP boi się, że rosnące ceny będą powodować kolejne żądania płacowe, a te następne podwyżki cen i sytuacja wymknie się spod kontroli.

Z uzasadnienia decyzji Rady wynika, że jest ona zdecydowana ostro walczyć z inflacją. Mniejszą wagę będzie przywiązywać do czynników międzynarodowych. Andrzej Sławiński stwierdził, że ewentualna recesja w Stanach będzie płytka i krótkotrwała.

Analitycy bankowi są zdania, że jeśli my będziemy dalej stopy podnosić, a amerykański bank centralny (Fed) je obniżać, to kapitał masowo będzie wybierał Polskę, a złoty się umocni. - Nie ma stałego związku między różnicą stóp a kursem - odpowiedział im Sławiński.

- To oznacza, że stopy mogą wzrosnąć nawet do 6 proc. Trudno znaleźć argumenty za osłabianiem złotego, przynajmniej w tym roku. Musimy nauczyć się z tym żyć - uznał Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH

- Umacnianie się złotego obrazuje siłę gospodarki. Jeżeli polska gospodarka będzie się miała dobrze, to dlaczego nie miałoby dochodzić do aprecjacji złotego - mówi zaś były minister finansów Mirosław Gronicki.

Pomaga nam sytuacja na światowych rynkach finansowych. Wczoraj po raz pierwszy w dziewięcioletniej historii europejskiej waluty za euro płacono aż 1,51 dol. Inwestorzy sprzedają dolary, bo z wypowiedzi szefa Fed wynika, że stopy procentowe w USA będą nadal spadały. Razem z euro względem dolara umacnia się złoty.

Zdaniem Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty Invest Banku, to sytuacja, w której kredyty walutowe będą zdobywały coraz większą popularność. - Na razie większość udzielanych kredytów hipotecznych jest w złotych, ale niebawem to się zmieni - mówi. I wymienia: stopy procentowe w Szwajcarii już nie będą rosły; niektórzy zaczynają nawet mówić o ich obniżaniu; złoty będzie mocniejszy nie tylko dlatego, że przez jakiś czas u nas stopy będą rosły, ale po prostu dlatego, że doganiamy gospodarki rozwinięte i wydajność pracy rośnie u nas szybciej niż tam.

Czy wyższy koszt kredytu w Polsce może pogorszyć nastroje przedsiębiorców i zaszkodzić całej gospodarce? Andrzej Sławiński przekonuje, że nadmierny wzrost inflacji to dla firm też element ryzyka, więc działania Rady służą ich interesom.

Źródło: Gazeta Wyborcza




Strona 1 z 2 • Znaleźliśmy 33 postów • 1, 2  

Powered by WordPress. Design by Free WordPress Themes.