Negatywne skutki alkoholu

Czytasz wypowiedzi znalezione dla hasła: Negatywne skutki alkoholu





Temat: normalne zycie
Zmian w życiu brak (no pomijam to że alkohol ograniczam do minimum). W sumie
teraz udało mi się oblać sesje (żebym sie jeszcze nie uczył to by nie bolało),
ale nie pomyślałem żeby zrzucić winę na chorobę - niezły pomysł, może
przynajmniej rodzice dadzą bardziej na luz ;) Wiedząc o chorobie ukończyłem 3
klasę LO, zdałem maturę i nie widziałem żadnych problemów. Żadnych zmian, cały
czas ćwiczyłem na wfie, teraz na studiach załatwiłem sobie zwolnienie, ale tylko
z tego powodu że na wf musiałbym specjalnie wstawać o 5:45 żeby dotrzeć do
Gliwic. Ale czy zauważyłem z tym jakiś negatywny skutek? Wręcz przeciwnie,
ogólnie wydaje mi się że jestem sprawniejszy fizycznie, zaczołem ćwiczyć
indywidualnie w domu, korzystanie z windy ograniczyłem do minimum (mieszkam na 8
piętrze), do tego rower, wspinaczka, czasami pośmigam w terenie na motocyklu,
zima jazda na nartach. Żadnych zmian w stylu życia, robie to co lubię i niczego
nie żałuję.
Zapomniałem, odkąd dowiedziałem się o chorobie zauważyłem jeden negatywny
skutek: nie mam takiej motywacji do jazdy na rowerze, kiedyś to było inaczej,
jechało sie te 40 km w jedna stronę żeby napić się piwa w jakiś ciekawym
miejscu, a teraz, teraz cola nie smakuje tak dobrze ;)
Ale inaczej, co miało się zmienić w moim życiu? Skoro zarażony HCV jestem od nie
wiadomo kiedy (przypuszczam że od urodzenia, bo mając 4 tygodnie wykryto u mnie
anemie i miałem transfuzje krwi), więc co miało się zmienić? Od zawsze żyje z
tym, więc jedyne co się zmieniło w kwietniu 2007 to moja świadomość, ale nie
można się za bardzo nad sobą rozczulać.

Pozdrawiam i wytrwałości życzę.

P.S.
Trza być twardym, a nie miętkim. ;)





Temat: Posiadanie narkotyków nadal karalne
Nie rozumiem argumentow w stylu alkohol wyrzadzil wiecej zla niz marihuana albo
nikotyna jest bardziej szkodliwa.
Nie twierdze ze nie powinismy miec wyboru, tylko ze narkotyki sa szkodliwe i
najchetniej zdelegalizowalbym nikotyne i alkohol, gdyby nie pociagalo to za soba
oczywistych negatywnych i tak silnych skutkow. Chodzi o to, zeby nie legalizowac
kolejnej uzywki. Co to za argument, ze alkohol wiecej zla narobil. Skad mozecie
wiedziec co by teraz sie dzialo gdyby w tej chwili trawka byla na pozycji
alkoholu a alkohol na pozycji trawki?
Walczylibyscie o legalizacje alkoholu bo jest mniej szkodliwy.
Rozumiem wasze dazenie do wolnosci wyboru. Ja jednak mysle o mlodym pokoleniu
Polakow, ktorzy za kilka lat byc moze beda mieli do dyspozycji kolejna uzywke.
To oczywiste ze narkotyki zabijaja szare komorki (sa na to dowody naukowe tak
jak na destrukcyjne dzialanie alkoholu). Problem wolnosci mozna rozwiazac w inny
sposob. Znowu, chodzi o edukacje spoleczenstwa i toleancje. Wydaje mi sie jednak
ze lepiej oddac w rece sadu decyzje czy dany osobnik posiadajac narkotyki lamie
prawo. Sad moze ocenic czy ten ktos jest handlarzem czy tylko zwyklym
studencikiem z imprezy. CHodzi mi oczywiscie o podstawowe stwierdzenie:
Narkotyki sa niezdrowe i nie nalezy ich legalizowac,lecz zastanowic sie nad
innym rozwiazaniem, ktore zadowoli obecnych uzytkownikow, ochroni mlode
pokolenie i zrujnuje dealerow. Trzeba tylko zdecydowanie powiedziec, ze
narkotyki sa zle i wpoic to mlodym ludziom. To o nich sie tu wyklucam nie o
wolnosc wyboru. Rownie dobrze mozna by sie klocic zeby zdjac ostrzegawcze napisy
z paczek papierosow, bo Polacy sa inteligentnym narodem umieja myslec i dobrze
wiedza, ze papierosy szkodza zdrowiu. Nie przesadzajmy, gdyby koncerny tytoniowe
nie byly takie silne ta dyskusja wygladalaby nieco inaczej. Zastanawialibysmy
sie teraz czy zdelegalizowac tyton, bo (jak niektorzy twierdza)jest bardziej
szkodliwy od trawki.





Temat: Piję, i co z tego?
> Nie wątpię, że jesteś wysportowany i nigdzie nie zalega Ci dodatkowy mięsień.

Chyba tluszcz miales na mysli ?

> na układ nerwowy i jest to proces nieubłagany i nieodwracalny. Powoli stajesz
> się otępiały, twoje szare komórki zanikają

Ale tych szarych komorek jest duuuzo w nadmiarze - niewykorzystanych :)
To nie jest tak, ze z kazdym kieliszkiem gorzej mysle i moje talenta zanikaja.
Trzebaby na prawde duzo pic, zeby pluszowe zabawki widziec regularnie :D

> Jeśli chodzi Ci o twój sprawny organizm to pewnie masz też na
> myśli swoją wątrobę, nerki i żołądek - dla tych organów nie jest obojętne czy
> pijesz raz w miesiącu czy raz na dwa dni. Pewnie słyszałes o marskości
> wątroby,

No wiec oczywiscie jest to prawda, nikt nie mowi, ze picie to samo zdrowie.
Niemniej jednak to na ile alkohol szkodzi jest wlasnie uwarunkowane
genetycznie, od trybu zycia, odzywania, wysportowania.
Sek w tym, ze autor watku byc moze nie czul by sie psychicznie dobrze, gdyby
sie raz w tygodniu nie wyluzowal i wtedy nie mialby juz ochoty na sport, zdrowe
jedzenie, stracilby motywacje, chodzilby zly, wkurzony i zle by sie czul. Pod
tym katem mozna powiedziec, ze alkohol mu sluzy ;)
Pol litra na dwoch to jeszcze nie jest jakas wielka dawka. Co innego jak ktos
raz w tygodniu uwali sie na amen, z zyganiem wlacznie.

> Alkohol ma też spory negatywny wpływ na układ krążenia i twoje serducho.
> Może dzisiaj śmigasz po plaży z piwkiem i pięknie urzeźbionym ciałem,
> ale to co
> się dzieje we wnętrzu twojego organizmu nie jest chyba powodem do dumy.

Oczywiste jest, ze sportowcy zawodowi, ktorzy chlapna sobie po meczu,
generalnie maja gorsza kondycje, wytrzymalosc i regres formy bedzie postepowal
szybciej z wiekiem - znam paru takich pilkarzy...
No ale tutaj nie mowimy o sportowcu wyczynowym, wiec skutek nie bedzie az tak
odczuwalny. Jak juz pisalem wyzej samopoczucie psychiczne tez jest wazne, a
niektorzy bez alkoholu nie potrafia sie wyluzowac i rozerwac.

> ale bredzi, kto uważa, że częste picie alkholu jest dobre.

Kwestia dyskusyjna co to znaczy czeste. Czy gorzej 1-2 piwka codziennie, czy
raz na 1-2 tygodnie ostrzej. Mysle, ze chodzi o kumulowanie negatywnych skutkow
picia - gdy organizm jeszcze sie nie zregenerowal po poprzednim razie. Ogolnie
sklanialbym sie do tezy, ze raz na tydzien to jednak troche za czesto, ale tak
raz na 2-3 juz "ujdzie", wtedy jest pewnosc ze organizm calkiem odpoczal po
poprzednim razie.



Temat: TAROT I WRÓŻBY
do Karolci i Pana Jana (tarot i wrozby)
Dzien Dobry Panie Janie,
Ja nikogo bron Boze nie namawiam, ale uwazam tez, ze jezeli ktos chce
sprobowac, to juz jego sprawa i ani Pan ani ja, tego nie zmienimy. Wszystko
zalezy od podejscia do zycia, wyznawanej religii itp. Ja sie uzaleznilam i
mialo to bardzo zly wplyw na moja psychike i zapewne nie tylko, wrecz
destrukcyjny. Ale jezeli ktos zna umiar, to chyba nic zlego nie powinno mi sie
wydazyc. Tak jak Pan powiedzial, to jak z alkoholem czy narkotykami. A ja
wlasnie w tym widze najgorsze skutki korzystania z tarota. Ja juz wiem, czym to
grozi i jakie ma skutki. I na pewno bede zawsze czuwala nad soba, wiem ze juz
nigdy nie moge sprobowac, bo to narkotyk. Ale jezeli Karolcia potraktuje to
sceptycznie i tylko jak zabawe, nie przywiazujac uwagi do do tresci wrozby i
nie potraktuje tego jak wyrok na zycie, nie bedzie sie tym interesowala tak
jak ja czy Pan, nie powinno sie nic stac. Oczywiscie lepiej nie probowac i
zawsze liczyc sie z negatywnymi skutkami paprania sie "magia". Karolciu - teraz
do Ciebie. Ja na pewno nie namawiam, wrecz odradzam takie praktyki. Moje
zainteresowanie tarotem mialo bardzo destrukcyjne skutki w zyciu. Mam dopiero
25 lat, a wierz mi, spotkalo mnie prawie wszystko, co najgorsze w zyciu, nikt
kto patrzy z boku, nie uwierzy ile wycierpialam. Jesli to tylko glupie
zainteresowanie, to zrezygnuj z niego. Jest tyle pieknych rzeczy wokol nas.
Tarot ma w sobie jakas sile, dla mnie negatywna, a wrecz przekleta. Zreszta, to
moze brzmi smiesznie, ale tego czego nie da sie wyliczyc wzorem matematycznym i
sprawdzic wyniku, nigdy w to sie nie wierzy. Od kiedy spalilam swoja talie
kart, moje zycie zaczelo wracac do normy. Moze to tarot, moze przeznaczenie, a
moze cos innego, ale skoro jest dobrze, to lepiej tego nie psuc. Ja bedzie Ci
zle, czy smutno, to idz sie pomodlic do Chrystusa i popros o opieke, a to na
pewno podziala, sama na sobie sprawdzilam. I nie mysl tez, ze jestem jakas
dewotka, bo tak tez nie jest. Wystrzegaj sie po prostu tego, co zle. Pozdrawiam
i zycze wiele szcescia.



Temat: Samobójstwo po dopalaczach. Jest śledztwo
oranvag napisał:

> Była pod wpływem dwóch narkotyków: bardzo niebezpiecznego i uzależniającego
> alkoholu oraz nieprzyjemnych, lecz nieszkodliwych dopalaczy. Samobójstwo
> popełniła "po dopalaczach". Taaaaak...

Alkohol niebezpieczny i uzależniający a dopalacze bezpieczne do stosowania w
każdym przedszkolu i żłobku... jasne.
Alkohol znany jest ludzkości od zarania dziejów a zwierzęta upijają się nim
zapewne od milionów lat (a przynajmniej od pojawienia się drzew owocowych -
polecam artykuł w najnowszej "Polityce").
Dopalacze zaś od kilkunastu lat.
Alkohol etylowy w niskich dawkach ma udowodnione właściwości zdrowotne i pozwala
na dłuższe życie (dotyczy to wbrew obiegowej opinii nie tylko czerwonego wina).
Nieumiejętne zaś zażywanie (zwłaszcza nadmierne) dowolnej substancji
psychoaktywnej zawsze wiąże się z przykrymi konsekwencjami dla zażywającego.
Dopalacze są o tyle niebezpieczne, że jeszcze nie do końca przebadane naukowo.
Brak jest wystarczającej liczby raportów i badań uzależnień od nich, bo jest na
to jeszcze za wcześnie.
Za kilkanaście lat w normalnych krajach spodziewać się można całej fali pozwów
zbiorowych przeciwko producentom tych używek (tak jak to miało miejsce z pozwami
przeciw koncernom tytoniowym w Stanach Zjednoczonych).

To co obserwujemy obecnie, to pogoń mediów za sensacją, która każe zwalać
wszystko na nowy, nieznany jeszcze dogłębnie specyfik.
Za kilka lat będzie można na spokojnie ocenić, czy pogoń ta była uzasadniona.
Moim zaś zdaniem każda substancja psychoaktywna, która stosowana jest
niewłaściwie, przynosi negatywne skutki.
Z punktu widzenia wygodnej bestyji wolę raczyć się środkami o sprawdzonym i
przewidywalnym działaniu, dostępnymi w handlu oficjalnie i służącymi "do
spożycia" a nie specyfikami, które mają ponoć zaledwie "kolekcjonerski" charakter.



Temat: Palenie szkodzi zdrowiu. a w pracy pomaga?
Gość portalu: nikodem napisał(a):

> Wiesz... ciężko mówić o bezsilności. Ja NIE CHCĘ rzucić palenia. Z
bezsilnością
> można mówić, gdy musisz postępować wbrew swojej woli. A moją wolą jest palić.

Tak? to zrob prosty test. Od momentu gdy to przeczytasz nie siegnij po
papierosa przez najblizszy rok. Jesli to jest tylko twoja wola, to nie
powinienes miec z tym najmniejszego problemu. jesli jednak odpowiesz mi, ze
moglbys, ale nie chcesz, to znaczy ze oszukujesz sam siebie i dorabiasz
ideologie do wlasnej besilnosci wobec nalogu. Juz Hemingway mowil, ze zucenie
palenia to nic trudnego; setki razy to robil.

> Co jakiś czas trafiam na nawiedzonych, którzy chcę mnie 'zbawić'. Problem
tylko
> w tym, że ja tego nie chcę. Najnormalniej w świecie nie chcę przestać palić.

Nie ma nic gorszego jak nawiedzony. Jestem daleki od tego, by Cie do
czegokolwiek namawiac. Jak mowi stare powiedzenie "nie moj cyrk, nie moje
malpy" Jestes doroslym czlowiekiem, niewatpliwie wyksztalconym, postepuj wedlug
wlasnej woli. Dobrze wiesz, ze nikotyna nie daje Twemu organizmowi zadnych
pozytywnych wartosci. A to, ze mniej lub bardziej swiadomie siebie okaleczasz,
to jedynie Twoj i Twoich bliskich problem nie moj. Pomijam tu tych wszystkich,
ktorzy biernie poniosa skutki Twojego wyboru, zarowno zdrowotne jak li tylko
finansowe.

> Podobnie jak nie będę sobie odmawiał czerwonego wina. Bo je także lubię. To
co
> -
> dorabiam sobie teraz 'ideologię' do swojego alkoholizmu?

Poniewaz Cie nie znam, nie mam pojecia czy jestes juz na etapie alkoholizmu,
czy tylko wypijasz lampke czerwonego wina dla czystej przyjemnosci. W przypadku
czerwonego wina (jesli tylko nie jestes na etapie uzaleznienia alkoholowego)
oprocz negatywnych skutkow spozywania alkoholu, wystepuje rowniez wiele
pozytywow i w gestii Twej, w zgodzie z wlasna inteligencja i zdrowym rozsadkiem
jest wybor, co dla Ciebie jest lepsze. Przyklad zupelnie nie trafiony.




Temat: tak wygląda zaproszenie na spotkania dda
Ja mysle ze zobowiazuje..
Dla mnie bycie dda jest szansa.. na szczesliwe zycie za ktore ja
sama odpowiadam. Jest szansa na wlasny rozwoj.
Wyobrazam sobie jakby to moglo wygladac bez alkoholu - moi rodzice
nieumiejac radzic sobie ze swoimi emocjami, stosowali by przemoc
psychiczna niszczac we mnie resztki poczucia wartosci i sily, a ja
bym im uwierzyla i zyla takim zyciem z przekonaniem ze nie mam
zadnej wartosci i na nic nie zasluguje. Prawdopodobnie sama
zaczelabym uzywac alkoholu lub innych substancji "pomagajacych
radzic sobie z zyciem".

Ale oni uciekli w alkohol. Wszystkie negatywne emocje wyladowywali
na nas (mam rodzenstwo), deprecjonowali nasza wartosc, krytykowali
wszystko co w zyciu zrobilismy, z drugiej strony caly czas wymagajac
zeby byc doroslym, zajac sie domem i zajac sie nimi. To taki duzy
skrot - trudno opisac slowami to co sie dzialo w domu z problemem
alkoholowym.
Ja poszlam do osrodka uzaleznien na skutek kryzysu.. ale nie mojego.
Przeciez ja nie mialam swojego zycia, zylam ich zyciem. Wiec kryzys
tez byl ich. Poszlam do terapeuty bo nie wiedzialam juz jak im dalej
pomagac, bo pili wiecej mimo obietnic ze beda sie leczyc.
Zostalam na terapii dla siebie.
Gdyby nie ich alkohol nie trafilabym do terapeuty.
Teraz z pomoca terapeuty ucze sie zyc swoim zyciem, mam swiadomosc
tego ze moi rodzice byli chorzy i to co nam mowili wynikalo wlasnie
z tej choroby. Byli takimi rodzicami jakimi potrafili byc.

Ale obecnie za moje zycie ja sama odpowiadam.
Ja odpowiadam za to jak wykonuje swoja prace, za to jakiego partnera
sobie wybieram i jaki zwiazek z nim tworze, za to z jakimi ludzmi
sie spotykam i przede wszystkim za to co mysle o sobie.
Ja tez wybieram jak radzic sobie z problemami w zyciu - czy wybrac
uzywki dajace chwilowa ulge czy np. zobaczyc sie z terapeuta.

Jestem wdzieczna ze dostalam taka szanse.




Temat: co myślicie o tabletach ekstazy?
kochanica.francuza napisała:

> jestem przeciwna wszelkim narkotykom,z marihuaną włącznie
>
> a co do odmiennych stanów świadomości...mnie wystarczą stany mojej
> PODświadomości,kiedy śnię - mam bardzo ciekawe sny
>
>
> voyage, voyage -
> vole dans les hauteurs...
> Soy la sonadora!

Marihuana nie jest narkotykiem!!! Jest używką, dużo bezpieczniejszą niż alkohol lub nikotyna. Przyko mi, że media ukazują tylko negatywne skutki działania marihuany, przemilczając te pozytywne objawy, które towarzyszą po jej zażyciu. Ale cóz, to jest potęga mediów. Żywię tylko nadzieję, że prędzej czy później także w Polsce ruch Kanabis odniesie sukces i wywalczy prawo choćby do posiadania (nie handlowania) marihuany leganie.

A teraz coś z własnego doświadczenia: pierwszy kontakt z marihuaną miałem dość dawno. Nie był specjalnie pozytywny, ale dziwić się nie należy z tego powodu, że pierwsze razy z trawką bywają trudne (dziwne halucynacje, wyobrażenia, inny świat). Ale od czasu, gdy spróbowałem po raz pierwszy marihuany, używanie jakiejkolwiek innej używki wydało mi się pozabawione sensu (rzuciłem palenie papierosów po 11 latach palenia nałogowego i nie sięgnąłem choćby po kieliszek mocnego alkoholu). Ze wszystkich używek marihuana jest bowiem najmniej szkodliwa. Nie niszczy szarych komórek, nie ma po jej użyciu objawów "kaca", w każdej chwili możesz odzyskać świadomość na pstryknięcie palca etc. Nie namawiam nikogo do jej używania, ale proszę tylko o jedno: zanim nie sprawdzicie, nie wypowiadajcie sie negatywnie na jej temat. To co mówią media, jest wierutną bzdurą. Wszystko jest dla ludzi, ale dla ludzi, którzy znają umiar i rozsądek w dawkowaniu tego co biorą. Pozdrawiam wszystkich.

trawka=peace:-))))

:-) biseks



Temat: Globalne ocieplenie dobrodziejstwem dla Polski
europitek napisał:
> Mam wrażenie, że idzeisz trochę na łatwiznę - zakładasz, że wzrost
> średniej rocznej temperatury musi oznaczać lżejsze zimy.
[...] > Przykład Francji, czy nawet Niemiec nie jest dobry, gdyż
> zachodnia część kontynentu ma klimat łagodniejszy, z lżejszymi zimami.


Już się tłumaczę ;-)

Aby dokładnie określić, co dla klimatu Polski oznacza podniesienie globalnej
średniej temperatury o 2 stopnie, potrzebna byłaby wiedza niezależnego
klimatologa. Ja - pomny swej niewiedzy - nie zamierzam wykłócać się jak w
szczegółach zmieniłby się klimat. Sądzę, że temperatura w każdym miesiącu by
wzrosła - aczkolwiek nie o tę samą wartość. Najprostsze założenie to wzrost
temperatur lipca i stycznia o dwa stopnie. Spojrzałem na mapę Europy i szukalem
miesjsc, gdzie izotermy stycznia i lipca są przesunięte o dwa stopnie w stosunku
do Polski. Trudno znaleźć taki duży obszar w Europie - właśnie z powodu
rozczłonkowania kontynentu, wpływów Azji i Atlantyku. Wskazania Francji lub
Włoch to dla mnie ogólne kierunki zmian. Ale, jeśli jakiś klimatolog mnie
przekona, że dwa stopnie więcej oznaczają zimy tak samo zimne jak obecnie (delta
= 0) a lata znacznie cieplejsze (delta = 4) to zmienię zdanie.

Co do zarzutu z pierwszego zdania - pisałem nie tylko skutkach zimowych, ale i
letnich też.

I ogólna uwaga. Mój post ma na celu zwrócenie uwagi, że są też i plusy
globalnego ocieplenia. Należy o tym mówić z kilku powodów. Po pierwsze w nauce
nie należy przemilczać kontrargumentów. Po drugie przemilczanie jest odbierane
przez społeczeństwo negatywnie a działania w kierunku konserwacji klimatu są
nieskuteczne (porównaj z kampaniami mówiącymi wyłącznie o negatywnych skutkach
palenia papierosów i picia alkoholu). Po trzecie - może pomóc w wyjaśnieniu,
dlaczego niektóre kraje nie przeciwstawiają się tak mocno zmianom klimatycznym. ;-)

Kornel



Temat: "Polska": Batalia o podatek liniowy
1. To kiedy ty spisz, jesz i wydalasz? A moze jestes AI?
2. Na kryzysie korzystaja najbardziej zlodzieje, oszusci i
spekulanci
- oni zawsze wychodza na swoje w nieracjonalnym
systemie jakim jest kapitalizm rynkowy. Wpadaja tylko ci oszusci, co
zaczeli oszukiwac innych oszustpow (np. Madoff).
3. Masz na mysli Friedmana? Wiesz ze on wynalazl podatek typu PAYE
('plac w miare zarabiania', czyli dyskryminacja osob
osiagajacych dochody z pracy, albowiem im sie podatek potraca juz
przy wyplacie)?
4. Jak sobie Austriacy wyobrazaja kreacje pieniadza? Pieniadz
oparty na zlocie? A jak zlota zacznie brakowac, albo sie pojawi jego
nadmiar, to co bedzie wtedy? Zmiany cen nie majace nic wspolnego ze
stanem realnej gospodarki?
5. Stagflacja ma swe zrodlo w realnej gospodarce, ktora albo
nie ma juz rezerw, albo tez nie chce tych rezerw uruchamiac co
powoduje stagnacje, a jednoczesnie panstwo wciaz pompuje w
nia "pusty" pieniadz, co powoduje inflacje. Jedyna rada na
stagflacje to nacjonalizacja, a w dalszej perspektywie
uspolecznienie firm
, aby inwestowaly one nie w celu zwiekszenia
zysku przez produkcje nikomu nie potrzebnych, a czesto wrecz
szkodliwych wyrobow (np. alkoholu, papierosow, narkotykow czy broni)
a w celu zaspokajania potrzeb spolecznych (np. aby produkowaly
trwale wyroby, a nie tandete, ktora sie szybko rozlatuje po czym
zasmieca otoczenie).
6. Interwencja panstwa moze pogorszyc sytuacje, ale zostawienie
rynku samemu sobie prowadzi nieuchronnie do upadku cywilizacji
-
analogia jest tu interwencja czlowieka w przyrode: ma ona czesto
negatywne skutki, ale bez niej nie byloby naszej cywilizacji...



Temat: mam czasem wieeelka ochote na lyk wina do obiadu
to sprawa indywidualna ciezarnej , chyba kazda przyszla mama zdaje
soie sprawe ze alkohol jest szkodliwy dla zdrowia nienarodzonego
dziecka i sama musi sie ze swoim sumieniem liczyc ja nie bede zadnej
mamie wypowiadac czy tez pisac puczajacych postow-to nie moje
dziecko nie moj organizm , ja osobiscie przed iaza pilam naprawde
okazyjne piwa nie znosze , jedynie co to winka i od czasu do czasy
dobry szampana czy bailay's ..gdy zaszlam w ciaze w ogole mnie nie
ciagneleo do picia i nie mialam ani na chwilke ochoty bo to inaczej
smakuje moim zdaniem wiec kazda kobietka powinna sama za siebie i za
swoja ciaze byc odpowiedzialna...z tego co wiem to moja mama pila
lampke koniaku od czasu do czasu jak byla ze mna a ciazy a jak jakos
skonczylam studia i dodam ze jestem okazem zdrowia wiec watpie ze
jak sie wypije lampke wina do obiadu to odrazu bedzie to miec
negatywne skutki dla plodu,wlansie nie mowiac o wdychaniu spalin od
samochodow podczas robienie zakupow czy tez malowania pokoju
dzieciecego ) to wszystko chemia..dodam tez o roznego rodzaju
chemii ktora fabrykancki pakuja w jedzenie ..chyba bym zwariowala
jakbym miala bagatelizowac wszystko co jem czy pije.
mialam kiedys sasiadke alkoholiczke urodzila chyba z 6 dzieci
oczywisice pijac i palac zle sie odzywiajac w czasie ciazy wszyscy
ja prosili zeby tyle nie pila ona oczywisice nie sluchala ciagle ja
widzialam z wielkim brzuchem pod sklepem spozywczym z jabolkiem...te
dzieci wszystkie to normalnie chodzace aniolki zdrowe i nie maja
problemow z nauka sasiadka na stare lata sie opamietala i juz teraz
nie pije i jakos sobie radzi z tymi dzieciakami i z tego co wiem i
widze to nie chodza zastraszone, sa mile zawsze sie klaniaja a
ulicy..
wiec wydaje mi sie ze lampka wina do obiadu nie musi byc odrazu
wielkiego oburzenia pelna pouczajacych postow wrzuccie na luz
dziewczyny!!!



Temat: Psychoterapia
Psychoterapia
Na jaką chodzicie? lub chodziliście / macie zamiar?

Ja zapisałam się na psychoterapię indywidualną (obecnie czekam na swoją kolejkę) w nurcie psychodynamicznym. I mam zamiar pracowąć w niej tak długo, aż widoczne będą rezultaty, zakończyć wtedy gdy przyjdzie czas. Napewno nie tkwić za długo. Bo i po co.
Chcę rozgrzebać swoje brudy sprzed 20 paru lat, gdyż źródłem na bank, mojego zaburzenia są nierozwiązane konflikty z przeszłości. Późniejsze problemy tylko się nawarstwiały. Dorastanie w neurotycznej rodzinie, "problemy" wieku młodzieźczego, które wywarły na mnie bardzo negatywne skutki, stresujące przewlekłe wydarzenia w okresie wczesnej młodości, narkotyki i alkohol w czasie już obecnej wówczas depresji.
Czas z tym skończyć. Bo mimo iż mam 26 lat, czuję że przeszłość toczy sie za mną jak żelazna kula u nogi. I dopiero teraz po wszystkich przejściach dorosłam do tego by stawić im czoła.

Psychoterapię uważam za jedno z "wybawień" jakie mogą zagościć w moim życiu. ( Ważniejszym wybawieniem - może jedynym? bez wątpienia jest miłość - w którą nadal wierzę..)

Jakie jest Wasze nastawienie do psychoterapii? Czy moglibyście się podzielić Waszymi opiniami ten temat? Jakie szkoły terapii dominują? Czy prawdą jest, że najlepiej "sprawdza się" podejście poznawczo-behawioralne do CHADu?
Lepiej czuliście się w grupowej czy indywidualnej?
Dodam, że grupowa wiele pomogła, zmieniła w moim życiu, ale wg mnie jest takim wstępem do indywidualnej, z racji tego, iż krótsza i nie aż tak zaawansowana jak wspomniana długoterminowa terapia indyw.

Leki jedynie redukują objawy choroby, zaleczają, ale to psychoterapia leczy chorą duszę.

Zachęcam do kontynuowania wątku
I pozdrawiam.




Temat: Życzenia na Dzień Dzieka "pomaganie" to poniżanie!
Niesamowite !!! To dzicku trzeba dawać jeść i pić czyli POMAGAĆ !!! Jasna
cholera a jua już myślałąm,że ono potrzebuje tylko kasy od bezdzietnych
sąsiadów i nikt nie musi mu POMAGAĆ.
PS. Myślisz,że niezrównoważone osobniki, alkoholicy klepiące dzieci jedno po
drugim (nie obrażam normalnych dobrych wielodzietnych rodzin) z ogromną ilością
dzieci jak wyrwą pieniądze które - twoim zdaniem - im się należą to co zrobią?
Jak myślisz co robią tacy rodzice już dzisiaj z zasiłkami na te dzieci?
Myślisz,że z większą ilością gotówki otworzą biznes i będą dzieci lepiej
wychowywali? Porzucą alkohol bo on jest be ? Prawo janosikowe miało być za
komunizmu, wszystko sprawiedliwie, według potrzeb i dzici nasze. Taki ustrój
panuje w Korei Północnej. Tam ludzie dostają tyle ile im potrzeba a reszta do
wspólnego wora. Wyjedź tam mna kilka lat i jak wrócisz to opowiesz na tym forum
czy to stoi na nogach.
Wychodzi nasz kraj z ustroju który odduczył wielu ludzi a wielu nie nauczył
odpowiedzilności za siebie a ty wyskakujesz z debilnym pomysłem zabierania
ludziom po to by inni mogli nie martwić się o to co robią. Karać ludzi za to,że
nie chcą lub nie mogą mieć dzieci to taki debilizm,że wszytko opada. Polska
jakoś nie może zrealizować międzynarodowych konwencji nt. nieagresji wobec
dzieci, kompletny marazm wykonawczy a ty wyskakujesz z dokładaniem takim
pieniędzy tylko dlatego,ze naklepali dzieci to im się należy. Moze wychowałeś
się w wielodzietnej rodzinie która po pomoc nie wyciągała ręki (choć pewnie
mogła) i klepała biedę i z tego przewróciło ci się w głowie. Ja mam 2
rodzeństwa, moi rodzice adoptowali jeszcze 2 naszych dalszych kuzynów którzy w
wypadku stracili swoich rodziców. Wychowali i wykształcili nas wszystkich.
Ponieważ obydwoje pracowali i zarabiali (szczególnie tato) dobrze nie "łapałam
się" na darmowe obiady i stypendium socjalne ale miałam kolegów i koleżanki z
domów gdzie np. było dwoje dzieci i duża bieda bo ojciec pił a był jedynym
pracującym, gdzie była 3 dzieci żyjąca razem z niemobilną matką z renty po
ojcu. Twoim zdaniem należałoby się mnie a im nie? Bieda upokaża bez wzgledu na
to czy ma się jedno czy pięcioro dzieci ale niezaradności życiowej dorosłych
nie zniwelujesz pieniędzmi - wręcz przeciwnie, nauczysz roszczeniowej postawy
ich dzieci. W dalekoiężnej skali przyniesie to negatywne skutki dla kraju.




Temat: polecają uprawe konopii indyjskich..
a witam diabelka:) spalo mi sie calkiem niezle...:)

gdyby cos na mnie spadlo jak zgrom z jasnego nieba...to predzej uwierzylbym w
Boga niz zaczal brac narkotyki - to jest lepsza i madrzejsza alternatywa (tak
tk..wiem wiem - wiara to laska a nie wybor...ale prawda jest taka ze wiara
pomaga slabym wlasnie w problamech. a nie twierdze ze jestem silnym
czlowiekiem).
nie przemiawia do mnie argument ze ci ludzie (narkomani) mieli zla sytuacje
rodzinna i problemy - dla mnie poszli na latwizne i sa sami sobie winni.nie
moga bys inteligentni. tak, jestem nietolarenacyjny - wobec glupoty. to chyba
pozytywna strona nietolernacji prawda?

nie przemiawia do mnie rowniez fakt ze ci narkomani zaczynali od trawy..ale to
juz pisalem wczesniej... na pewno mialas tez doczynienia z alkoholikami...a
przynajmniej wiesz ze oni sa przyczyna o wiele wiekszych szkod niz narkomani
(porzez pojecie szkody mam tu na mysli wszelkie negatywne skutki wobec samego
siebie jak i spoleczesntwa ktore otacza takiego alkoholika - narkoman albo
umiera ale sie go zamyka na odwyku a taki alkoholik moze latami pastwic sie na
otoczeniem...) i co? nie jestes za delegalizacja tego???

nadal nie rozumiem dlaczego marychy nie nazywasz uzywka...a alkohol tak.
drobna doza legalnosci nikomu nie zaszkodzilaby...

moze rzeczywiscie dzieli nas zbyt duza roznica pogladaowa abysymy mogli dojsc
do porozumienia - ale ja osobiscie uwazam ze trzeba skonczyc z hipokryzja.

przewija sie tez temat prostytucji - skoro ona istnieje to wartoby ja
zalegaliwoac - byloby bezpieczniej a i do budzetu panstwa odprowadzane bylyby z
tego podatki....

na pewno jeszcze wiele czasu minie - ale legalizacja przynajmniej czesciowa
marihuany to kwestia czasu.




Temat: konsumpcja alkoholu a wzrost komórek mózgowych....
konsumpcja alkoholu a wzrost komórek mózgowych....
umiarkowana konsumpcja alkoholu wpływa na wzrost komorek mózgowych...
Stockholm – trwała umiarkowana konsumpcja alkoholu wpływa na wzrost komorek
mózgowych...
Przy czym komorki nerwowe nie obumierają, przeciwnie tworzy się więcej
komórek.
To co z pierwa jawi się jako pozytywny efekt , może mieć jednak negatywne
następstwa. Bowiem nowo powstałe komorki mózgowe mogą sprzyjać rozwojowi
uzaleznienia od alkoholu - przypuszczają naukowcy Karolinska-Institut w
Stockholmie.
o swoich probach na zwierzętach informują w online-publikacji "International
Journal of Neuropsychopharmacology".
Podczas doswiadczen na doroslych myszach naukowcy badali , jaki wpływ ma na
komórki mózgowe. codzienne przyjmowanie umiarkowanej ilości alkoholu w
okresie 10 tygodni .
Ustalili , ze konsumpcja powoduje silniejszy wzrost komórek mózgowych. Nie
ustalono żadnych wskazówek, ze tkanki mózgowe zostały uszkodzone lub został
zakłócony rozwój różnych typow komorek.
Trzy dni po pozbawieniu alkoholu , wskażnik tworzenia się komórek powrocił
do normy.
“uważamy , że tworzenie się nowych komórek nerwowych podczas umiarkowanej
konsumpcji alkoholu , byłoby nie bez znaczenia dla rozwoju uzależnienia
alkoholowego“ – powiedział Stefan Brené, członek teamu badawczego.
Dalsze badania maja wykazać, w jaki sposób alkohol stymuluje wzrost
komórek i jakie mogą z tego rezultować skutki dla funkcji mózgowych i
rozwoju alkoholizmu.
Podczas zwierzęta -eksperymentu , myszy pobierały dziennie ca 6 gram alkoholu
pro kilogram wagi ciała. Po usmierceniu zwierząt poddanych badaniom, poziom
alkoholu we krwi wynosił 0,24 promille.




Temat: Posiadanie narkotyków nadal karalne
Nauczcie sie ludzie czytac i myslec. Legalizacja marihuany nie ma ABSOLUTNIE nic
wspolnego z alkoholem. Jak mozna argumentowac, ze alkohol jest bardziej
szkodliwy niz marihuana wiec ja trzeba zalegalizowac. Bron jest mniej szkodliwa
od alkoholu a wymagane jest zezwolenie!!! Ludzie o czym wy mowicie. Tu chodzi o
wpuszczenie kolejnj uzywki i nie mowie o doroslych ludziach ale o mlodziezy na
ktora to nie wplynie pozytywnie (RAPORT WHO chociazby). Myslicie ze znajdziecie
jakies tlumaczenie czegos, do zrodla nie dotrzecie i juz wielkie hao ze zdrowe.
I dobrze moze i pozytywnie wplywa na chorych na cos tam. Nitrogliceryna jest
stosowana w medycynie ale to nie znaczy ze jest legalnie dosteona dla wszystkich.
Trzeba odrozniac efekty stosowania czegos jako uzywki i stosowania czegos jako
leku. No ale przeciez marihuana pomaga leczyc cos tam wiec trzeb aja
zalegalizowac zebyscie mogli sobie popalac. Chore, nierozsadne i samolubne.
Oczywiscie nikt nie zastanawia sie nad skutkami spolecznymi tylko nad:
pozytywnym wplywem na budzet i na zdrowie pacjentow. A co jak nagle tysiace
dzieciakow rzuca sie do sklepow zeby kupic maryske potem im bedzie za malo, beda
szukac lepszych wrazen i zaczna walczyc o legalizacje heroiny, bo jest mniej
szkodliwa niz domestos. Nie twierdze ze jest bardzo szkodliwa ale ze tak jak
wiekszosc uzywej jest szkodliwa w pewnym niezaniedbywalnym stopniu. Uwazam ze w
obecnym momencie Polska a nawet swiat nie jest gotowy na legalizacje narkotykow.
Nie nalezy udostepniac kolejnej uzywki tylko dlatego ze czesc ludzi jej juz
uzywa. Powiedzialbym ze nalezy drastycznie utrudnic dostep do papierosow i
alkoholu i rozpoczac akcje edukacyjna majaca na celu uswiadomienie negatywnych
efektow alkoholu, narkotykow i tytoniu. Dlaczego Wy wszyscy tak walczycie za
legalizacja narkotykow bo sa mniej szkodliwe niz alkohol. Moze zdelegalizowac
alkohol zamiast legalizowac marihuane?




Temat: determinacja - czy jednak?
ecco2 napisał:

> Rady pani psycholog były trudne dla mnie do
> zaakceptowania: "twarda" miłość, żadna taryfa ulgowa, pełne konsekwecje jej
> postępowania.

Nie zdobędę popularności moją wypowiedzią, ale "twarda miłość" budzi we mnie
mieszane uczucia.
W zasadzie idea twardej miłości jest słuszna. Sam swojego czasu zaznałem jej
dobroczynnego działania. Zaleca Ci ją fachowiec, który lepiej ode mnie zna waszą
sytuację. Więc czego się czepiam?

Uwaga: spekuluję. W Twoi przypadku (niezależnie od motywów Tobą kierujących)
oznaczać może ona katastrofę dla Ciebie i żony. Której być może można się ustrzec.
To, czy alkoholik pije, czy nie zależy od głęboko w jego sercu zrobionego
bilansu zysków i strat wynikających na skutek picia. Alkohol ma przewagę nad
zdrowym rozsądkiem alkoholika poprzez uzależnienie fizjologiczne, które wywołał
oraz natychmiastowe łatwo dostępne skutki jego działania.
Ale w sercu każdego pijaka narasta złość na samego siebie, na swoje picie.
Trudna miłość wzmacnia ten proces aż do momentu przełomu: pijak coś z tym robi.
Tę równowagę dobra i zła wynikającego z picia można naruszyć pogrążając
alkoholika w skutki swojego picia (jest to mądre i sprawiedliwe) albo
(trudniejsze) wzmacniając motywacje pozytywne. Aż bardziej lub mniej świadomie
alkoholik uzna niepicie jako jedyną słuszną drogę na dalsze życie.
U mnie duże znaczenie miała motywacja pozytywna.

I jeszcze jedno. Jako minimum: nie ukrywaj, że żona pije. Ogłaszaj to publicznie
przy każdej okazji. I to z kilku powodów: (w mojej ocenie) - jest to minimum
negatywnych konsekwencji, jakie powinna ponieść (ta szala negatywna). Nie
stajesz się w ten sposób wspólnikiem picia. Odetnij się od tego! To nie Ty
pijesz. To nie Ty!
I chyba najważniejsze: założę się z Tobą o każdą kwotę, że i tak to, że żona
pije, jest publiczną tajemnicą. Nie doceniasz spostrzegawczości, inteligencji i
życzliwości otoczenia. Też kiedyś się łudziłem, że to, że piję, jest moją
prywatną tajemnicą. Potem z tego powodu czułem się jak idiota.



Temat: Ruszył portal informacyjny Dopalaczeinfo.pl
Ruszył portal informacyjny Dopalaczeinfo.pl
Przeczytałem anty-dopalacze i mam takie wnioski:

1. Anty-dopalacze całkiem mądrze twierdzą, że konsumentom narkotyków, legalnych czy nie, potrzeba wiedzy na temat zażywanych specyfików. Problem w tym, że w Polsce, z uwagi na obowiązujące przepisy, anty-dopalacze mogą publikować takie informacje, a sprzedawcy dopalaczy - nie (i to właśnie dlatego posługują się formułką o "kolekcjonowaniu", a nie dlatego że robią sobie jaja z klientów).

2. Jednak ta szansa anty-dopalaczy w znikomym stopniu została wykorzystana. Jej warstwa merytoryczna nie wykracza poza podstawowe informacje na temat dopalaczy dostępne w internecie. Dodatkowo okraszono je garścią straszaków (złe samopoczucie, kac na drugi dzień, niejasne skutki zażywania, zwłaszcza długofalowego etc.)

3. Głównym celem i zadaniem strony ma być zniechęcanie do dopalaczy młodych ludzi. Nie jest jednak jasne, czemu rozwiązaniem ich problemów miałoby być wepchnięcie ich w ręce nielegalnego, czarnego rynku (poprzez likwidację "legalnych alternatyw"). Teraz prócz bólu brzucha i zawrotów głowy grozić im (i nie tylko im, bo i starszym również) grozić im będzie również kilka banalnych lat za kratkami.

4. Straszenie uzależnieniem nie pamięta o kilku istotnych faktach - dopalacze są drogie, powodują rosnącą tolerancję (coraz słabsze działanie podczas nadużywania), mają mnóstwo negatywnych efektów ubocznych - w tej sytuacji osoby podatne na uzależnienie wybiorą raczej legalną wódkę, ok. 5 razy tańszą i bardziej "efektywną" niż tabletki, nawet te uznawane za najlepsze.

W całym opracowaniu nie pada ani jedno złe słowo na temat alkoholu czy papierosów, powszechnie uznawane za bardzo niebezpieczne, niezdrowe i wyjątkowo silnie uzależniające. Nie ma też nic o tym, że to, co chcemy robić z naszymi ciałami i umysłami jest kwestią naszej osobistej wolności, którą brutalnie (z więzieniem włącznie) chce ograniczać państwo.

W rezultacie "anty-dopalacze" wpisują się w pełną hipokryzji zachętę: "truj się tylko tymi środkami, na których zarabia państwo".

Ja nie jestem przeciwny państwu. Ani zarabianiu przez nie na słabościach obywateli. Dlatego zamiast wydawać kasę na policję, pseudo-ekspertów od uzależnień i prawdopodobne odszkodowania dla sprzedawców dopalaczy za psucie im (wciąż) legalnego interesu, powinno zewidencjonować legalne środki, uznać je za używki, nadzorować proces produkcji, ograniczyć sprzedaż (tylko dla pełnoletnich) i reklamę, a sprzedaż objąć akcyzą, jak papierosy czy alkohol.

A 10 procent zarobionych w ten sposób pieniędzy przeznaczyć na premie dla policjantów, którzy miast ścigać posiadaczy skręta czy tabletki, zabiorą się za rabusiów i morderców.



Temat: Nie wiem czy jestem... ale...
Test "Baltimorski"

Pewną orientację w nasileniu problemu alkoholowego daje również dość popularny w Polsce test, który powstał w amerykańskim szpitalu John Hopkins' University (Baltimore, Maryland). Z dołączonej instrukcji wynika, że w przypadku udzielenia rzetelnych odpowiedzi, uzyskanie jednej twierdzącej odpowiedzi powinno być ostrzeżeniem, że można stać się alkoholikiem. Dwie twierdzące odpowiedzi świadczą z dużym prawdopodobieństwem o uzależnieniu, natomiast trzy, zdaniem autorów, przemawiają definitywnie za uzależnieniem od alkoholu. Pytania brzmią:

1. Czy pijesz w pracy? nie
2. Czy Twoje picie wpływa niekorzystnie na życie domowe? nie
3. Czy pijesz dlatego, że jesteś nieśmiały wobec innych? nie
4. Czy picie wpłynęło na pogorszenie Twojej opinii w oczach otoczenia? nie
5. Czy miałeś kiedykolwiek wyrzuty sumienia z powodu picia? tak
6. Czy miałeś kiedykolwiek kłopoty finansowe na skutek picia? nie
7. Czy Twoje picie jest powodem zmartwień rodziny? tak (matka)
8. Czy pijąc stałeś się mniej ambitny? nie wiem, chyba nie
9. Czy odczuwasz potrzebę picia codziennie o tej samej porze? taklekka potrzebe ale odczuwam.
10. Czy jest Ci obojętne z kim pijesz? nie
11. Czy po piciu jednego dnia odczuwasz potrzebę wypicia nazajutrz? nie
12. Czy zauważyłeś, że na skutek picia zmniejszyła się Twoja sprawność fizyczna bądź umysłowa? nie
13. Czy picie wpływa negatywnie na Twoją pracę zawodową, bądź inne działania poza pracą? nie
14. Czy z powodu picia masz problemy ze snem? nie
15. Czy pijąc chcesz uciec od kłopotów? tak (od stresów)
16. Czy zdarza się, że pijesz samotnie? tak
17. Czy pijąc tracisz pamięć i nie wiesz, gdzie byłeś i co robiłeś? nie
18. Czy pijesz, aby wzmocnić pewność siebie?nie
19. Czy w związku z piciem byłeś kiedykolwiek w szpitalu, w izbie wytrzeźwień, ambulatorium itp.? nie



Temat: napiszcie proszę!!
Witaj,

....pisze. Trudno mi sobie wyobrazic, co przezywa osoba majaca w rodzinie
chorego, mimo iz sama od 2 lat cierpie na dwubiegunowke. Moja rodzina jakos
radzi sobie ze mna, a przyjaciele - wspieraja. W moich maniach sporadycznie
pojawiaja sie epizody agresji, ktora ewentualnie moglaby przerazac - raczej
postawa moja wowczas zakrawa o megalomanie i nad wyraz wysoki poziom energii i
entuzjazmu. Depresja przyznam - moze przerazac... ciekawa jestem mocno, jak
dokladnie zachowuje sie Twoj Tato.???

Bralam zyprexe przez bardzo krotki okres, bedac w stanie hipomanii, ale
niestety zaniechalam przyjmowania leku, jako ze nie wierzylam w swoj stan
chorobowy. No i wyladowalam w szpitalu. Tam wrzucano mnie na rozne leki. M.in.
lit, i wiele innych, ktore wywolywaly u mnie skutki uboczne nie do
zaakceptowania. Lekarze mieli wielkie problemy z ustawieniem mi lekow i
opuszczajac szpital wciaz przyjmowalam leki, ktore nie dzialaly wlasciwie.
Trafilam na fenomenalnego lekarza, ktory ze swej dlugoletniej praktyki wie, ze
bardzo dobre dzialanie maja leki antypadaczkowe - lamitrin. Traktowany jest on
jako stabilizator i przyznam, ze daje efekty. Zazywalam go przez ponad pol
roku. Niestety w trakcie zaczelam oduzac sie marihuana i spozywac alkohol, co
wywolalao stan manii. No i znow szpital. Od pol roku znow jestem na lamitrinie
plus lekach antydepresyjnych. Dzialaja i na pewno (wg lekarza) nie bede miala
nawrotow jesli nie wroce do trawki i alkoholu. Kuracja ma trwac min. 2 lata. I
jest ponoc nadzieja, ze objawy nie powtorza sie, jesli bede prowadzila "czysty"
tryb zycia i normalnie sypiala. ...stad przyjmowane leki w przypadku choroby
cierpiacej na dwubiegunowke stosowane winny byc przez dluzszy okres czasu - nie
tylko w stanach manii. (ponoc zyprexa jest skuteczna)

Nie chcialabym wywolywac w Tobie negatywnych uczuc, ale ponoc choroba
maniakalno-depresyjna jest dziedziczna (u mnie w rodzinie poki co nie
odnotowano jej przypadkow z mym wyjatkiem oczywiscie). Tak czy owak moja rada
dla Ciebie: nie sklaniaj sie do uzywek i prowadz dosc regularne zycie (normalna
dlugosc snu). Moze to zmniejszyc szanse.

Pozdrawiam tymczasem i zycze Ci wytrwalosci i cierpliwosci wobec Taty.



Temat: Legalizacja Marihuany.... TAK! / NIE! ?
zielonemity.republika.pl/mity.html#THC7

Polecam przeczytac wszystko,dokladnie ze zrozumieniem.To narkotyk,a alkohol i
papieros uszkadza mniej organizm czlowieka niz narkotyki.

Marihuana groźniejsza od tytoniu

Wstępne badania Brytyjskiej Fundacji Płuc (BLF) wskazują, że marihuana zwiększa
ryzyko zachorowań na nowotwory układu oddechowego dużo bardziej niż tytoń. -
Wielu młodych ludzi nie jest świadomych ryzyka zachorowań, jakie występują u
osób palących marihuanę – komentuje Helena Shovelton, szefowa BLF. Według
naukowców już widać druzgocące konsekwencje palenia marihuany – liczne
przykłady chorób płuc, trudności z oddychaniem, chorób układu oskrzelowego, a
także osłabienia kondycji człowieka.

Wcześniejsze badania z lat 60. i 70. nie doceniały powagi sytuacji. Być może
dlatego, że obecnie marihuana jest znacznie mocniejsza od tej, którą palono
dawniej.

Cytat z hyperreal.info/drugs/go.to/art/1446

I nastepne informacje dotyczace szkodliwosci Marihuany

www.jasnet.pl/temat/index.php?id_pokaz=133
Gwoli przypomnienia maruhiane stosuje sie najczesciej u terminalnie chorych w
celu "zagluszenia" bolu,i innych skutkow ubocznych terminalnej choroby.Nie jest
to lek dzialajacy na zasadzie zminimalizowania choroby czy tez kompleksowego
uleczenia choroby.jest to jedynie"lek",ktory zaglusza.Wiec nie jest lekiem a
jedynie srodkiem ogluszajacym osrodek nerwowy czlowieka.Ale trzeba tez
pamietac,ze powaznie i na stale uszkadza centralny osrodek nerwowy.Wiec jak
moze byc lekiem cos co powoduje takie spustoszenia w organizmie czlowieka?

Zgadzam sie z Agatka dziecko to nie zabawka czy maszyna.Nie da sie jej
dopilnowac,zaprogramowac.Ale mozna uswiadamiac o negatywnych stronach
narkotykow,tytoniu,alkoholu itp itd.Moje dziecko nie bedzie widzialo pijacej
mamusi czy tatusia.

A gdybym za kazde wytlumaczenie ze marihuana to lek,nie da sie uzaleznic itp itd
( tradycyjnie pierdulki narkusow mowie za kazdy razem zeby siebie wytlumaczyc
przed innymi) dostala chociaz 1zl to bylabym bogata i to bardzo.




Temat: sluchajcie, co ja mam leczyc, jak watroby nie ma?
qeenie napisała:
> no bo 3 stopien to juz jej jest niewiele, nie?
Nie. To jest cała wątroba, tylko miejscami nie spełnia swojej roli.
Człowiek specjalnie ma za dużą wątrobę, mózg którego w znacznym stopniu nie wykorzystuje, nadmiarową druga nerkę itp. Wszystko to po to, aby przy uszkodzeniu jakiegoś organu, móc nadal żyć. Normalnie, albo z pewnymi ograniczeniami. Np nie pic alkoholu, nie jadać trujących grzybów i męczyć się po wejściu na 8 pietro, a nie jak dawniej na 12.

Trwałe skutki leczenia (zarówno pozytywne, jak tez negatywne) mogą rzeczywiście nastąpić. Ponieważ jednak istnieje duże prawdopodobieństwo że więcej będzie skutków pozytywnych - z całą pewnością należy się leczyć.

> Ogryzek watroby? i potem cale zycie kaszka, dietka,
Bez przesady. Nie stosuje żadnej specjalnej diety. To zabobony.
No chyba że ktoś ma już bardzo poważne powiklanie. Np encefalopatie. Wtedy można na pewien czas ograniczyć ilość białka. OGRANICZYĆ. Co oznacza: na obiad 1 schabowy i kartofle, nie 3 schabowe.
> zero ulubionego burgunda i piwka?
To cię czeka niezaleznie od leczenia. Z tym zerem, też nie przesadzajmy. Pod warunkiem że masz na myśli wino burgund, a nie amerykańską whisky ;-)

> Janie-w - jesli czytasz, czy Ty sie leczysz?
Jasne ze sie leczę. Na wiele sposobów:
1. Optymizm i dobry humor.
2. Ruch (mam las pod domem :-) )
3. Ostropest+kwas alfaliponowy+witamina E
albo
Schisandra Chińska
albo
Potas, Magnez, Cynk
albo
Essentiale Forte
I tak co jakis czas na zmianę.
No i oczywiście co kilka miesięcy - Aminotransferazy, Bilirubina, USG, czasem Gastroskopia - aby upewnic sie że jestem coraz zdrowszy.
Ale chyba nie wszyscy tak mogą ;-(

Pozdrawiam, zyczę zdrowia i mimo wszystko, lecz się gdyz nie wiadomo czy miałabyś tyle szczęścia co ja ;-)



Temat: Trybunał zadecyduje, czy mogę palić trawę
arekruta napisał:

> po pierwsze: Przez 5000 lat nie zanotowano ani jednego
przypadku
> śmiertelnego przedawkowania marihuany
> po drugie: Uzależnienie psychiczne jest o wiele słabsze niż
w przypadku
> tytoniu i zdecydowana większość palaczy trawki jest w stanie bez
problemu
> zerwać z nałogiem.
> po trzecie: Palenie marihuany nie powoduje wzrostu agresji
ani
> skłonności do łamania prawa.
> po czwarte: Marihuana jest w ogólnym rozrachunku mniej
szkodliwa dla
> zdrowia niż alkohol i tytoń.
> po piąte: Nie stwierdzono żadnego działania marihuany, które
> skłaniałoby palacza do sięgnięcia po inne środki odurzające.
>
> Co za chore państwo wsadzają do wiezienia dobrych ludzi za palenie
marihuany,
> a taka osoba w wiezieniu siedzi razem z kryminalistami.
>
> Gdzie sprawiedliwość, gdzie równość, gdzie wolność wyznania. Gdzie
wolność
> kultów w Konstytucji zapisana?
>
> Więcej szkód przynosi restrykcyjna polityka narkotykowa państwa
niż samo
> używanie tego narkotyku!
>
> A proponowana zmiana prawa narkotykowego nic ni da. Jeżeli Polska
nie chce
> zalegalizować marihuany i czerpać z tego zysku do budżetu (z
akcyzy), to niech
> pozwala na uprawę rośliny tak jak w innych krajach np Holandii czy
Belgii czy
> Szwajcarii
>
> Trochę pozytywu w niegatywnym świecie!
> Czemu tego nie widzicie?! Legalizacji nie chcecie!


Wszystko to co napisałeś się zgadza i jak najbardziej popieram
legalizację marihuany, ale skoro o tym dyskutujemy, to warto
przedstawić także negatywne strony, bo przecież bezsprzecznie takie
są:
-nadużywanie, a nawet sporadyczne używanie THC (szczególnie dotyczy
to młodych ludzi, dorastających, w przedziale wiekowym 14-17 lat)
może mieć nieodwracalne skutki psychiczne, manifestujące się w braku
jakiejkolwiek motywacji, ogólnym rozleniwieniu i dezorientacji.
-THC jest środkiem uzależniającym psychicznie i zmieniającym
osobowość.
-trawa i haszysz są podobnie jak papierosy - rakotwórcze.

wydaje mi się, że o tym też powinniśmy mówić otwarcie.



Temat: stygmatyzacja
"nazwanie kogos sierota naznacza go brakiem opieki, opuszczeniem,
zaniedbaniem,
sugeruje, ze cos nie tak jest z jego rodzina;"

No tak, masz rację. Tyle, że jednak w przypadku rodzicielstwa,
pozostawienie dziecka nawet z najbardziej kochającą babcią czy
innymi opiekunami, niezależnie z jakiego powodu jest dla dziecka
sytuacją niekomfortową. Stąd te skojarzenia z opuszczeniem przez
rodziców i zaniedbaniem przez rodziców, bo jednak to jest
opuszczenie i zaniedbanie uczynione przez rodziców, niezależnie od
motywacji, która nimi kieruje. Dawno dawno temu takie zachowania
rodziców też były traktowane podobnie. Może media się nad tym nie
rozgadywały, bo nie było to zjawisko tak zauważalne jak teraz, ale
pamiętam, miałam w klasie chłopca, którym opiekowała się babcia, a
rodzice mieszkali 30 km dalej i każde z nas, dzieci czuło, że jest
to jakaś niestandardowa sytuacja i każde z nas miało
przeświadczenie, że rodzice tego chłopca nie są takimi samymi
rodzicami jak inni, bo nie mieszkają z dzieckiem. Nie pamiętam
żadnych sytuacji napiętnowania chłopca, z tego powodu. W jakichś
przypadkowych, niezwiązanych z sytuacją opowieściach dorosłych, ten
chłopiec był określany, jako "ten, którym opiekuje się babcia, a
rodzice do niego nie przyjeżdżają". Jako dziecko, nie odbierałam
tych określeń obraźliwie, raczej jako stwierdzenie faktu i
okoliczność, która wyróżniała dziecko z tłumu. Ja byłam "tą córką
pracownika firmy X", moja koleżanka była "tą, co jej mama jest
nauczycielką", druga koleżanka była "tą, co mieszka za torami, tam
gdzie uprawiają pieczarki", trzecia koleżanka była "tą, co jej tata
jest pijakiem", a ten chłopiec był "tym, co mieszka z babcią, a nie
z rodzicami". Oczywiście każde z tych określeń dla nas, niosło z
sobą jakieś skojarzenia, ale nie od razu negatywne dla dziecka. Dla
rodziców - pijaków - owszem. No ale taka była rzeczywistość. Jeden
ojciec pił i był uważany za pijaka, nie wnikając w jego motywacje,
czy to skutek depresji, czy alkoholizmu, który narodził się
przypadkiem, a rodzice, którzy opuścili chłopca, byli rodzicami,
którzy opuścili i rzadko go odwiedzali, niezależnie od ich
motywacji, które mogły być, hmmm jakoś tam czymś uzasadnione.



Temat: Jestem przewrażliwiona....????
Powiem tak- nie wiem gdzie zaczyna się granica, za którą jest już
problem z alkoholem.

Sama przerabiałam to, co opisujesz wielokrotnie, jeszcze dziś mnie
trzęsie na samo wspomnienie, a było to wiele lat temu... Też tak to
działało- o co ci chodzi i foch na kilka dni.
Tak to sobie było lat dobrych siedem lub osiem zanim doszedł do fazy
trzydniówek, znikania z domu, kradzieży (w sensie jemu kradli),
gubienia przedmiotów (komórek, kluczy, dokumentów, pieniędzy...),
nikłego zainteresowania zyciem rodziny, itd.
Nie wiem jak będzie w Twoim przypadku, życzę Ci, żeby to okazało się
jednorazowym wyskokiem, ale to dda jest niepokojące, no i fakt, w
jaki sposób mąż zachowuje się po.
On wie, że zachował się jak burak, ale za nic się do tego nie
przyzna, więc najchętniej zrzuci winę na Ciebie. Brzmi znajomo?

Nie wiem co Ty zrobisz, ja wiem co robiłam wtedy źle. Ukrywałam
prawdę przed rodziną i znajomymi, dawałam się nabierać na obietnice
bez pokrycia, wierzyłam we wszystko co mi wciskał, nie byłam
konsekwentna ani na jotę. Jak zaczęłam go olewać i konsekwentnie
egzekwować co powiedziałam, zaczął się leczyć i od dobrych sześciu
lat nie pije. Inna sprawa, że małżenstwem też już nie jesteśmy.

Życie w rodzinie z problemem alkoholowym to cały ciąg zależności i
uwikłań. Może poczytaj coś, np. "koniec współuzależnienia" Melody
Beattie. No i pozwól swojemu mężowi ponosić konsekwencje swoich
zachowań. Nie kłam przed rodziną i dziećmi, że mąż zmęczony, więc
śpi. Mów, że się upił. Bez komentarza. Nie rób z nim nic, gdy jest
pod wpływem, jeśli obiecał Ci, że będzie trzeźwy. Nie woź go
samochodem, nie ułatwiaj niczego, nie próbuj niczego za niego
naprawiać. Niech sam ponosi skutki swojego pijaństwa. Bo widzisz,
wydaje mi się, że różnica między osobą, która nie ma problemu a taką,
która już ją ma jest taka, że w opisanej przez Ciebie sytuacji ta
pierwsza wypiłaby trochę i poszła do domu, bo wie, że dalsze picie
może mieć negatywne konsekwencje (złość żony, zawód sprawiony
dzieciom). W tym drugim przypadku gość sobie obiecuje, że "tylko
jednego", ale jak już zaczął, to skończyć nie może. Przecież
imprezowanie z kimkolwiek nie musi się skończyć sponiewieraniem....



Temat: Pomóżcie,prowadzę badania nt.mobbingu!!!!!
Pomóżcie,prowadzę badania nt.mobbingu!!!!!
Witam wszystkich,
Prowadzę badania nt mobbingu i prosiłabym was o wypełnienie ankiety.
Nie zajmnie wam to wiele czasu, a mi pomoże.Jesli będziecie mieli jakięs pytania bądź wątpliwośi piscie na adi771@gazeta.pl
Z góry dziękuje i pozdrawiam Adi

ANKIETA

1. Czy zetknąłeś się bezpośrednio problem mobbingu?
a. tak (jeśli tak odpowiedz na pytanie 4)
b. nie

2. Czy w twoim otoczeniu (rodzinie, miejscu pracy, szkole) słyszałeś/aś o osobach które są dotknięte tym problemem mobbingu?
a. tak ( jak tak to odpowiedz na pytanie 3)
b. nie

3. Problem mobbingu:
a. Dotknął moją koleżankę/kolegę z miejsca pracy
b. Znam jedynie ze słyszenia/z opowiadań innych o osobie która była dotknięta problemem mobbingu
c. Znany był wszystkim ale każdy udawał, że problem nie istnieje

4. Jeśli zostałaś/eś bezpośrednio dotknięta/y mobbingiem, kto był twoim prześladowcom?
a. bezpośredni przełożony/przełożeni
b. podwładni
c. współpracownicy

5. W jaki sposób byłaś/eś prześladowana/y
a. zlecano mi zadania nie odpowiadające moim kwalifikacją i obowiązkom
b. izolowano mnie przed resztą zespół
c. dręczono mnie psychicznie
d. udowadniano, że wszystko co robię robię źle
e. nastawiano środowisko pracy negatywnie do mojej osoby / psuto moją reputację

6. Jak długo byłaś/byłeś prześladowana/ny
a. do pół roku
b. ok. roku
c. ok. dwóch lat
d. powyżej dwóch lat

7. W skutek doświadczenia mobbingu:
a. zmieniłam/em prace
b. popadłam/em w depresje
c. zaczęłam/zacząłem chodzić na zwolnienia lekarskie
d. wyżywałam/wyżywałem się na rodzinie
e. zaczęły się kłopoty zdrowotne
f. nadużywałam/em alkoholu
g. nie przejawiałam/em żadnej reakcji

8. Czy kodeks pracy wystarczająco chroni pracowników/pracodawców przed mobbingiem?
a. tak
b. nie.
Dlaczego tak/nie?
.............................................................................9. Jakie konsekwencje wg ciebie powinni ponosić prześladowcy?
.............................................................................

dziękuje



Temat: FAS
Wiem, co czujesz... Kiedy byłam w ciąży, piłam. Nie codziennie, ale
miałam wpadki. Mój nałóg wygrywał z miłością do dziecka, ze zdrowym
rozsądkiem, z rozpaczą najbliższych. Ostatnie miesiące ciąży
spędziłam w wiecznym strachu- czy coś stanie się dziecku. Byłam
przerażona tym, co Mu zrobiłam i tym, że konsekwencje mojego
zachowania być może będzie ponosił do końca życia. Tego strachu,
tego poczucia winy nie da się opisać. Syn urodził się zdrowy, ale ja
i tak cały czas go obserwuję i każde jego zachowanie, wszystko
analizuję pod kątem jakichś zaburzeń, które mogły wyniknąć z mojego
picia. Kiedy się urodził, szybko przestałam karmić piersią, żeby móc
się znowu napić bezkarnie i zdławić to poczucie winy. Tak więc dalej
go narażałam, choć już nie bezpośrednio, na zabójcze działanie
alkoholu.
Nie piję od 7 miesięcy, synek ma 2 latka. Jeśli będę trwać w
trzeźwości, to nie będzie miał szans pamiętać mnie pijanej, co już
nie było dane mojej córze (kiedy z nią byłam w ciąży, nie piłam, ale
niestety pamięta moje picie z ostatnich lat... i miało to na nią
fatalny wpływ).
Najtrudniejszą rzeczą jest wybaczyć samej sobie, ja pewnie jeszcze
sobie nie do końca wybaczyłam, ale zadręczanie siebie samej,
doszukiwanie się w każdym zachowaniu dziecka- skutków swojego picia,
do niczego dobrego nas nie doprowadzi... Bo te negatywne emocje będą
się gromadzić... A to może skończyć się zapiciem. Dla własnego
spokoju możesz zrobić te badania, ale tak, jak radzą
moi 'przedmówcy', nie sugeruj FAS lekarzom, niech sami postawią
diagnozę. Jakie to są zaburzenia zachowania u Twojej córeczki?
I jeszcze jedno- czy chodzisz na jakąś grupę wsparcia? To dobrze móc
z kimś porozmawiać o tym, co nas dręczy, wyrzucić to z siebie...
Jakbyś miała pytania, czy chciała pogadać, to pisz:)
pozdrawiam



Temat: Demon może siedzieć w każdym z nas: terapeuci o...
niepokojące bzdury na temat sprawdzania terapeuty
to co napisał przekroj nt. sprawdzania terapeuty jest niepokojąca mieszaniną
trafnych uwag i bzdur, znamionujacą ignorancję psychoterapeutyczną. być może
dziennikarz nie zrozumiał co mówi terapeuta. tym niemniej: nie jest prawdą
jakoby w psychoterapii należało obligatoryjnie umawiać sie na czas określony,
np. pół roku. w niektórych zaburzeniach osobowości byłoby to czymś z pogranicza
błędu w sztuce, choćby dlatego,że cięższych zaburzeń osobowości wyleczyć się w
pół roku nie da. A co z terapią podtrzymującą w schizofrenii? a co z terapią
analityczną? itd, itd. przecież, na Boga , nie wszystko jest leczeniem
uzleżnienia od alkoholu! A twierdzenie, ze jeśli terapeuta nie ogranicza sie
do 1/2 roku terapii to chce mieć władzę nad pacjentem, jest świadectwem
zatrważająco dogmatycznego myślenia, posługujacego się metodą sennika
egipskiego w analizie przeciwprzeniesieniowych motywów terapeuty: pół roku
leczyć - znaczy władzy pożądać.
Intencja tego tekstu jest jednak sensowna - terapeutę najlepiej sobie wybrać,
tak żeby się z nim dobrze czuć i mieć do niego zaufanie.warto skorzystać z
poczty pantoflowej w weryfikacji skuteczności. ilośc kolorowych tygodników
relacjonujących zycie prywatne terapeuty nie jet pozytywnym wyznacznikiem jego
efektywności. Jest wielu dobrych terapeutów, nie mających certyfikatu
psychoterapeuty. tytuł naukowy zwykle koreluje negatywnie z kompetencją, bo
mało kto potrafi się wyszkolić w psychoterapii rozwijając karierę naukową.
W badanich konsumenckich analizowanych przez M.Seligmana, ciemno na jasnym
wychodzi, że najwięcej pozytywnych skutków terapii doświadczają ci, co są w
niej ok.2 lat.
Warto też, skorzystać z konsultacji u 2 terapeutów i potem wybrać jednego z
nich, korzystając z intuicji. Ktoś może być pomocny dla innych ale jeśli my się
z nim nie czujemy dobrze to będzie nam trudno coś od niego przyjąć.



Temat: Najbardziej uparta buda z fast foodem nie wróci?
> 1. Stoleczna wielokrotnie i to w jednoznacznie negatywnym tonie pisala o
> Labiryncie

Tak, Stołeczna pisała negatywnie o Labiryncie. Ale nigdy nie dotykała sedna
problemu. Bo sednem preoblermu nie jest to, że Labirynt sprzedaje alkohol, choć
odebrano mu pozwolenie. Sednem jest, DLACZEGO odebrano mu pozwolenie, czy
słusznie, czy nie odszło tu do urzedniczego nadużycia na szkodę osób
prowadżacych działalnośc gospodarczą. Nad tym zagadnieiem pismaki ze Stołecznej
nawet się nie zastanawiali, co dowodzi ich lenistwa i powierzchownego
potraktowania tematu.

> Uzywajac Twojego sposobu argumentowania mozna powiedziec: "jesli komus
> podobaja sie obskurne budy z bula,parowa i przedwczorajszym serem nie oznacza
> ze odpowiada to innym"

To prawda. I dlatego nie piszę "Warszawa uwielbia budy z hot-dogami". Ale czemu
dziennikarz Stołecznej pisze "Warszawa nie chce bud z hot-dogami"? Częśc ludzi
chce bud, część nie chce i tak trzeba na sprtawę patrzeć, a nie całe
zagadnienie upraszczać i bezpodstawnie utożsamiać pogląd dziennikarza z
poglądem ogółu.

> 3. Po to ustanawia sie prawo aby bylo przestrzegane. To, ze ewentualnie
> mialbys
> ochote uzewnetrznic sie na trotuarze nie oznacza ze mozesz to zrobic tylko
> dlatego ze kilku Tobie podobnym nie bedzie to przeszkadzac.

Nigdzie nie napisałem, że mi to nie przeszkadza, mi też się osobiście ta bud
anie podoba i tam nie jadam. Ale ja walczę o co innego - o dziennikarską
rzetelność. Taki dziennikarzyna znów powierzchownie traktuje temat, pisze tylko
o budize i jej marnej estetyce. Ale czy ów dziennikarz raczył poruszyć temat,
DLACZEGO ludzie tam kupują? DLACZEGO zjedzenie taniego posiłku na starówce (w
odróżnieniu np. od Krakowa) jest trudne? Nie raczył! I to o żenująco niski
poziom dzennikarstwa Stołecznej a nie o budę chodzi mi w tym przypadku.

> 4. Warszawe - moje miasto rodzinne - chce widziec czysta, estetyczna,
> elegancka
> nie zas upstrzona barakowozami,szczekami,lozkami polowymi. Nie chce by gust i
> upodobania meneli i dresiarzy decydowaly o wygladzie otoczenia w ktorym
> mieszkam.

Dobrze, rozumiem. A czy zastanawiałeś sie, DLACZEGO miasto wygląda tak jak
wygląda? DLACZEGO stoją tu takie budy, łóżka itd. i DLACZEGO jest na nie
zapotrzebowanie?

Może się zastanawiałeś, może nie, ale niech się w końcu raczą nad tym
zastanowić pismaki ze Stołecznej, bo na razie z lubością opisują skutki, ie
zastanawiając się zupęłnie nad przyczynami.




Temat: Za ile funtów sprzedacie swoje zdrowie ?
Za ile funtów sprzedacie swoje zdrowie ?
"Można przytoczyć wiele dowodów na to, że praca nocna i zmianowa
jest czynnikiem sprzyjającym, przyspieszającym lub nasilającym
występowanie i przebieg wielu schorzeń i stanów patologicznych.
Dotyczyć to może przede wszystkim zaburzeń snu, chorób układu
pokarmowego, zmian w układzie krążenia – włączając w to chorobę
niedokrwienną serca i nadciśnienie tętnicze, zaburzeń
metabolicznych, zaburzeń układu immunologicznego oraz zaburzeń o
charakterze nerwicowym. Negatywny wpływ na regulację hormonalną
organizmu uważany jest przez niektórych autorów za potencjalny
czynnik mogący sprzyjać rozwojowi nowotworów hormonozależnych, np.
raka sutka. Praca w nietypowych zmieniających się porach doby może
powodować zaburzenia procesu reprodukcyjnego – zmiany w cyklu
miesiączkowym, w przebiegu ciąży (poronienie samoistne, poród
przedwczesny, obniżenie masy ciała noworodków), przyspieszenie
wystąpienia menopauzy oraz obniżenie płodności. Poza wymienionymi
skutkami zdrowotnymi, należy również zwrócić uwagę na zaburzenia w
sferze życia rodzinnego i funkcjonowania społecznego pracowników
zmianowych, prowadzących życie wbrew naturalnym rytmom, według
których żyją ich rodziny. Jak wskazują liczne badania, tolerancja
pracy zmianowej uzależniona jest od indywidualnego chronotypu.
Zaledwie 10 proc. pracowników w pełni toleruje pracę zmianową, 20
proc. osób rozpoczynających ten rodzaj pracy rezygnuje w krótkim
czasie ze względów zdrowotnych, natomiast pozostałe 70 proc. osób
pracujących w tym systemie odczuwa różnego rodzaju dolegliwości. U
niektórych pracowników może wystąpić zespół nietolerancji pracy
zmianowej (ZNPZ). Objawami tego zespołu są: zaburzenia snu,
chroniczne zmęczenie, zaburzenia żołądkowo-jelitowe, zaburzenia
psychoneurotyczne, dolegliwości sercowo-naczyniowe, zaburzenia
funkcjonowania społecznego, negatywna postawa wobec pracy zmianowej,
obniżenie ogólnej satysfakcji życiowej, nasilenie palenia tytoniu,
większe spożycie alkoholu, kawy, leków uspokajających i nasenny"

dr n. med. Jadwiga Siedlecka
Zakład Fizjologii Pracy i Ergonomii IMP w Łodzi




Temat: dlaczego w szkołach są 2 lekcje Religii tygod?????
>jaki masz problem z 'te religie' ? chodzi Ci o 'e' zamiast 'ę' czy o co ?<

Cytowałem dokładnnie. Nie odnoszę się do literówek. Chodzi mi o twoje
zastrzezenia do religii uczonej w polskich szkołach.

> A Ty byłbyś chętny gdyby wrzucili Ci lub Twoim dzieciom do planu 2 godziny
> buddyzmu i kazali Ci za to płacić ?<<

Buddyzm nie jest wyznawany przez tak dużą grupę obywateli, więc problem raczej
teoretyczny.
Zdecydowałem się na wychowanie religijne dzieci świadomie i dobrowolnie, widząc
korzyści z takiego wychowania. Widzę też skutki i jestem z nich zadowolony.
Dzieci już dorosłe

> Na religii uczy się np ze tsunami w azji to kara boska za turystyke erotyczną<<

Masz dowody, że tak nie jest:). To oczywiście żart. Bóg nie jest przeze mnie
postrzegany jako kat, więc mam inne spojrzenie, niż to, które TY przytaczasz.
Można dyskutować z ludźmi kościoła, to też rozwija.

> lub że kobieta służy do zaspokajania męzczyzny,<<

"Służy"? MOze chodziło o inne sformułowanie?

>>ze nie chodzenie do kościoła w
> niedziele to wbijanie cierni w serce pana jezusa <<

JEZUSA.
Chodzenie do kościoła może Jezusowi sprawić radość. A z tymi cierniami...kto wie?

>>(na 6 latka takie teksty
> wływają raczej negatywnie...)<<

Jeżeli dziecko chodzi na religie, powinno też chodzić do kościoła, by nie być
sprawcą cierpień zadawanych cierniem.
Trzeba być konsekwentnym w wychowaniu. To daje dobre rezultaty

.dlaczego mam płacić zeby uczyć się takich rzecz
> y?<

Wychowanie religijne to w dużej mierze wychowanie moralne. Warto mu poświęcić
czas. Także pieniądze. Na szczęście nie płacisz bezpośrednio z własnej kieszeni.
Pomyśl sobie, że Twoje pieniądze idą np. na pomoc ludziom uzależnionym od
alkoholu. Moze bęzie Ci łatwiej

> Nawet jesli dziecko nie nauczy się niczego złego to rowniez mu sie to do niczeg
> o
> nie przyda, po co wiec marnwać jego czas?<

Skąd wiesz, zę mu się nie przyda. To przecież jest rozszerzenie horyzontów o
wiedzę o religii, o innych ludziach.
Wierżę, że dziecku to się przyda.
Zaufaj tym, którzy są odpowiedzialni za wykształcenie Twego dziecka

Pozdrawiam




Temat: Prmum non noccere...
Tak, ale gdy ta decyzja jest podejmowana wielokrotnie? Możesz raz spróbować
przejść przed nadjeżdżającym samochodem, licząc na to, że się uda. I to się
wiele razy udaje...Ale wreszcie on cię trafi. No dobra wypadek...Ale jak to
uprawiasz nagminnie, mimo bolesnych skutków?
Takie działanie jest chore...
Krótko po terapii, miałem sprawę o rozwód. Sąd zwrócił się o opinię do ośrodka
rodzinnego z pytaniem „czy rozwód nie wpłynie negatywnie na dzieci?”. Odbyło
się badanie. Trójka „bardzo mądrych” psychologów... Zadano mi pytanie
wprost: „czy w trakcie trwania związku nadużywałem alkoholu?” Oczywiście mieli
informację, że jestem leczącym się alkoholikiem, że przeszedłem terapię
uzależnień, itd., że nie piję...
W wyniku terapii, przed sobą stwierdziłem, że mój alkoholizm zaczął się
znacznie wcześniej, niż ja sam do tej pory to określałem. Ja po prostu nie
byłem świadomy tego, kiedy to dziadostwo się zaczęło. A więc ważne jest
określenie granicy, kiedy to przechodzi z „przyjemności” w uzależnienie. Do
tego niezbędna trzeźwiejącemu alkoholikowi szczerość i prawdomówność. Jak
miałem odpowiedzieć na to pytanie? Potwierdzić ( to byłaby prawda)– obciążyć
się i wziąć winę na siebie? Zaprzeczyć ( skłamać...Absolutnie nie
terapeutycznie)...
Jak oni mogli takie pytanie postawić, wiedząc o mojej terapii, o chorobie? To
byli psycholodzy od dzieci, a nie od uzależnień. Więc zależy od tego, kto pyta
i ocenia, i z jakiego punktu widzenia...
„MUSI”, jeżeli uzna chorobę...Ale zanim to zrobi to „CHCE” się wyleczyć
W tym ośrodku decyzja należała do mnie. Oni czekali na odpowiedź z punktu
widzenia psychologów od dzieci, a ja chciałem być trzeźwy, musiałem
odpowiedzieć z punktu widzenia trzeźwiejącego alkoholika.
Mam wrażenie, Deo, że to, co napisałeś jest też prawdą, ale z punktu widzenia
osoby nieuzależnionej. Prawda natomiast jest jedna, aby była słuszna to zależy,
komu i czemu ma ona służyć.




Temat: Kenia z Rainbow Tours c.d Martinez
Kilka dni temu wróciłem z Kenii. Byłem tam, tak jak Pan, z Rainbow'em.
Z wieloma przekazanymi przez Pana informacjami się zgadzam, z innymi nie.
Otóż rzeczywiście hotel Travellers Beach jest świetną stacją wypadową i miejscem
odpoczynku po wyczerpującym safari.
Jedzenie- doskonałe.

Jeżeli chodzi o rezydentów, to w tej chwili są dwie przesympatyczne dziewczyny
(Monika i Marta), które doskonale wiedzą po co tam są i jakie są ich obowiązki.
Są pozytywnie zakręcone, ale przy tym zorganizowane i pomocne w każdej sytuacji.
Posiadają bardzo dużą wiedzę, a (co ważne) jeżeli czegoś nie wiedzą (bo np. nie
były w danym miejscu) to potrafią się do tego przyznać i proszą o pomoc
przewodników, czy kierowców. Ani razu nie byliśmy ściągani do żadnego sklepu na
siłę, tak więc jeżeli chodzi o tę kwestię, to proponuję ją zamknąć.

Safari: Byliśmy na dwóch. 3 dniowe Savo West i East oraz 3 dniowe "samolotowe"
do Maasai Mara. W obu przypadkach mieliśmy szczęście do kierowców.
Komarów brak (podczas 2 tygodni widziałem szt.2), ale jeden zdołał mnie dziabnąć
(pomimo moskitiery, wystarczyła chwila, by wyciągnąć rękę po telefon leżący na
stoliku). Jadąc pod koniec lutego i w marcu do Maasai Mara koniecznie weźcie ze
sobą coś cieplejszego. To są jednak góry, a i czas już pod porę deszczową
podchodzi. I nastawcie się, że prąd w większości Lodżów jest "porcjowana". W
naszym z energii elektrycznej można było korzystać w godzinach 18:30 - 23:30 i
5:00 - 7:00.

Jeszcze o lekach i szczepionkach. Szczepienia braliśmy tylko na żółtą febrę.
Poza 10 dniami do pełnego zadziałania trzeba wspomnieć, że po szczepieniu
pojawiają się objawy takie jak grypy, odurzenia i zmniejszonej koncentracji.
Ważne może być też to, że przez tydzień po szczepieniu nie można pić alkoholu.
Leki na malarię braliśmy. Wybraliśmy droższy, brany codziennie lek o nazwie
handlowej MALARONE. Cena opakowania (12 tabletek)to 288,00PLN. Pierwszą tabletkę
należy wziąć 2 dni przed wyjazdem, a po powrocie należy stosować lek jeszcze
przez tydzień. Tak więc na 14 dniowy wyjazd potrzeba 23 tabletek (2 opakowania).
Może drogo, ale powiem szczerze i otwarcie- zero skutków ubocznych. Nasza grupka
(6 osób) nie miała absolutnie żadnych negatywnych odczuć po zarzywaniu tabletek).

Zapewne jeszcze przypomnę sobie jakieś dodatkowe wiadomości i będę miał
komentarze do Pana wypowiedzi, tak więc pozdrawiam, ale się nie żegnam ;)



Temat: Agresja wobec dziecka...
To jest chore, ale choroba chorobie nie rowna.

A niby jak 7-mio letnie dziecko ma się zorientować, która choroba jest "równa" a która "nierówna"?! Nierówno to mają pod sufitem dorośli deprecjonujacy ludzi chorych najbardziej negatywnymi epitetemi, przypisujący im zbrodnie, podłość, nikczemność, bezmyślną agresję, budzący rasistowskie skojarzenia wobec seniorów i chorych, zamiast uczuć pomocy i sympatii. Nastoletnie szczyle już określają rodziców mianem "toksyn" i nawet wobec tych, którym życie i zdrowie zawdzięczają wykazują odczucia szokującej, roszczeniowej agresji. Cóż dopiero mówić o ich stosunku do obcych ludzi.

I
> musiz wytlumaczyc dziecku, ze ludzie pod wplywem narkotykow, czy
> innych dragow nie zachowuja sie normalnie.

A pod wpływem alkoholu zachowują się normalnie, a Hitler zachowywał się normalnie?! Historia nie wspomina, żeby chlał i ćpał. Psychologia sądowa nie traktuje też bezmyślnej agresji takiej jak np. zabicie przez polskich żołnierzy kobiet i dzieci w Afganistanie jako "zachowania NIENORMALNEGO, CHOREGO", tylko przestępczego bestialstwa. Ta nastolatka popełniła przestępstwo - naruszenie nietykalności cielesnej i jeżeli już jej zachowanie określać, to na pewno nie jako "chore", "nienormalne", tylko jako pospolite przestepstwo. Czynów agresywnych popełnionych z przyczyn chorobowych jest znikoma ilość, w żadnym cywilizowanym kraju nie są karane jako popełniane w stanach nieświadomości co do ich rzeczywistych skutków. Opinię o zdrowiu lub chorobie wydają biegli sądowi a nie laicy. Tu Ty razem z ograniczoną mamuśką wydajecie opinie. Macie jakieś kwalifikacje medyczne ku temu, czy po prostu kłapiecie dziobami jak przekupki z jarmarku?




Temat: szkodliwosc marihuany
Wiele razy jeszcze usłyszysz, że 99% narkomanów zaczynało od trawki, nie
potrzeba dużej znajomości logiki i podstaw statystyki aby zrozumieć że to o
niczym nie świadczy. Również 99% z nich zaczynało od alkoholu albo papierosów
albo piło mleko od matki. Co z tego? Nie da się zastąpić nałogu alkoholowego -
nikotynowym, podobnie ja nie da się zastąpić THC/CBD - amfetaminą czy heroiną.
Odwracając statystyki w drugą stronę jedynie 5% wszystkich palących marijuane
skończy kiedyś na twardych dragach. Należy więc zrozumieć że motywacja do
sięgnięcia po inne używki jest wewnętrzna a nie zewnętrzna. Cechy charakteru i
wychowanie, stan emocjonalny itp motywują do tego. Jak widzisz wbrew szeroko
rozpowszechnionej idei, to nie produkt indukuje nałóg,
tylko psychologia jednostki poszukującej tego nałogu ( to nie moje zdanie tylko
stanowisko WHO). Decyduje pierwiastek ludzki, nie systemy polityczne, czy
regulacje prawne – popyt na narkotyki jest sztywny. To ciekawość i chęć
experymentowania (czytaj heroina) zabija ćpuna, nie to, że kiedyś sięgnął po
jointa. Sama szkodliwość zażywania marihuany może wynikać jedynie ze sposobu
przyjmowania czyli (palenia, spożywania) nie zaś z powodu chemicznego składu
konopii które rzeczywiście co udowodniono przez WHO nie powodują uzależnienia
fizycznego, zaś uzależnienie psychiczne jest porównywalne z uzależnieniem od
kofeiny z ta jednak różnicą że okres odstawienia jest bardzo krótki i w
zalezności od jednostki utepuje od kilku do kilkunastu dni.Oczywiście mozna
dyskutowac o takich kwestiach jak syndrom amotywacyjny czy negatywny wpływ
konopii na pamięć krótkotrwałą lecz jak wynika z doświadczeń WHO bardziej
zalezne jest to od indywidualnych predyspozycji psychicznych osoby zażywającej
narkotyk. Ponadto negatywne skutki spoleczne długotrwałego przyjmowania konopii
sa nieporównywalnie mniejsze od skutków zażywania alkoholu czy nikotyny a
wrzucanie marihuany i heroiny do jednego worka jest ewidentną pomyłką
Ostatecznie nie ma na świecie żadnej uzywki kóra może miec tak szerokie
zastosowanie medyczne od leczenia jaskry(poprzez obniżanie ciśnienia
śródgałkowego) poprzez leczenie stwardnienia rozsianego czy w leczeniu
pomocniczym chorych na Aids czy raka.Nie wiem na jakie źródła powołuja sie
przeciwnicy legalizacji, ja natomiast mam większe zaufanie do ekspertów z WHO
niz do ludzi którzy swoją pseudofachową wiedzę czerpią z.... no właśnie, na
jakie fachowe źródła sie powołują się w swoich wypocinach.Poza tym kochani
przeciwnicy jak wykazują doswiadczenia krajów które prowadzą restrykcyjną
politykę w stosunku do marihuany żaden zakaz ani zaostrzenie kar nie wpływa na
obniżenie poziomu konsumpcji a jedynie zwiększa zyski z nielegalnego obrotu a
więc bezposrednio przyczynia sie do rozwoju czarnego rynku czyli zorganizowanej
przestepczości, którą to nasz kochany rząd zwalcza za pieniądze podatników. Idąc
dalej i biorąc pod uwagę statystyki holenderskie (nie uwzględnianiające ruchu
turystycznego) możemy zaryzykować stwierdzenie, że zakazy w ww materi przynoszą
skutki wręcz odwrotne do zamierzonych - tzużucie wzrasta > cena maleje. To się
nazywa dyskontowanie przez rynek i polecam lekturę M.Friedmana wszystkim tym,
którzy zakazami chcieliby "przeskoczyć" ekonomię.

Witamy na froncie na którym, jest dwóch
przeciwników, zmagających się wzajemnie o dominację. Dla porównania
nałogowiec nikomu nie zagraża; wybrał na pewno złą drogę, lecz nikogo nie zmusza
do pójścia za nim. Za to społeczeństwo wykazuje pełną ofensywę - to my
chcemy narzucić mu siłą nasz własny styl życia. Nie chce się podporządkować - do
klatki na 3 lata. To tak naprawdę konflikt pomiędzy dwoma typami ludźmi. Pierwsi
uważają się za panów i władców więdzących lepiej co jest dobre, a co nie dla
innych ludzi - w ich mniemaniu cała reszta to bydło nie będące podejmować
świadomych decyzji opartych na rzetelnej informacji. Drugi typ ludzi, to ci,
uważający, iż każdy człowiek to istota rozumna, będąca w stanie decydować za
siebie i ponosić konsekwencje tychże czynów.
Jak mawiał nasz ex prezydent electric "zbijmy termometr a nie będzie
temperatury" - pozostawiam ci tą kwestie do przemyślenia...

pozdro

forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21024



Temat: co robicie a czego absolutnie nie wolno ;-)
froggie napisała:

> Wszyscy sie chwala jacy to sa luzacy, a tak naprawde to pewnie drzycie o swoje
> dzieci.

Tu nie chodzi o luzactwo tylko o zdrowy rozsądek i brak przesady... Np. wszędzie piszą, że butelki itp. trzeba sterylizować ale nie podaja górnej granicy wieku dziecka, kiedy sterylizacji już można zaprzestać i tu właśnie należy kierować się zdrowym rozsądkiem, bo nikt kto chwilę pomysli nie będzie sterylizował butelek czy zabawek raczkującemu niemowlęciu, bo jaki to ma sens...

> Szkoda tylko, ze nilt sie nie przyzna jakie to kolkowe sensacje ma
> dziecko po np.czakoladzie czy orzeszkach i wysoka aktywnosc po kawie,bo
> skutkow po alkoholu to nie widac od razu.

IMHO kolka nie jest wynikiem diety matki, chyba że dziecko jest na coś uczulone ale wtedy to nie jest kolka fizjologiczna tylko alergiczna. Kolka fizjologiczna zanika samoistnie ok.4 miesiaca życia niemowlęcia i nic tu nie pomoże żadna dieta matki... Ja piję kawę wtedy kiedy muszę, bo głowa mi pęka od zbyt niskiego ciśnienia (wolę wypić kawę niż wziąć aspirynę, która napewno zaszkodzi synkowi) i jakoś nigdy synek nie wykazywał zwiększonej aktywności i nie miał problemów ze snem. Co do alkoholu (piwo, wino), to żadna nie pisze tu o jakiś olbrzymich ilościach, a kieliszek wina czy szklanka piwa nie zaszkodzą a mogą pomóc i w laktacji i dobrym samopoczuciu matki...

> Widomo, ze niektore sprawy to przesada, ale na dzieci sie dmucha i chucha,
> szczegolnie pierwsze. Dopiero doswiadczenie pokazuje co bylo wlasciwe w naszym
> postepowaniu,a co przesada.

Rysiu jest moim pierwszym dzieckiem i staram się nie przesadzać i nie chować go pod kloszem, bo w ten sposób mogę mu tylko zaszkodzić, nie chcę żeby był chorowity i wydelikacony...

> I tu w niektorych przypadkach popieram wsze
> postepowanie, natomiast..osobiscie nie wyobrazam sobie przy moim kolkowym i
> alergicznym dziecu(obecnie ponad rok)pelnej diety.

Rysiu również jest alergikiem i jem wszystko (kapusta, grzyby, strączkowe itp.) oprócz rzeczy go uczulających (mleko i pochodne, seler i orzechy), cytrusy, truskawki, kakao mam zamiar w najbliższym czasie sprawdzić...

> Odraze budzi tez we mnie
> dawanie dziecku brudnego smoka

Nikt tutaj nie mówił o dawaniu brudnego, oblezionego włosami i piachem smoczka tylko o niewyparzaniu go, IMHO wystarczy w razie potrzeby umyć lub opłukać wodą. Jaki sens ma wyparzanie smoczka dla dziecka, które raczkuje? Rączki też mam mu wyparzyć?

> i spanie noworodka z psem w jednym lozku.

A gdybyś miała w domu kota lub psa, to nie pozwalałabyś mu się zbliżać do dziecka? IMHO jeśli zwierzę jest zadbane i czyste, to nie widzę przeciwskazań. Koty bardzo często lubią spać w niemowlęcym łóżeczku wraz ze swoim małym właścicielem. Izolacja zwierzęcia od dziecka może tylko nastawić to zwierzę negatywnie do malucha - zazdrośc i odrzucenie...

> Mama do dzis wyparzajaca smoczka(raz dziennie) i myjaca 2razy w tygodniu
> podlogi.

Mama raczkującego brzdąca, któremu nic nie wyparza i odkurzająca 3 razy w tygodniu jak się uda
Pozdrówki





Strona 2 z 3 • Znaleźliśmy 140 postów • 1, 2, 3  

Powered by WordPress. Design by Free WordPress Themes.